lektory on-line

Krzyżacy - Strona 8

świetlicy.
- Na wieki wieków, amen! - odpowiedzieli obecni, bijąc zarazem niskie pokłony.
- A gdzie gospodarz?
Niemiec, usłyszawszy wezwanie, wysunął się naprzód i przyklęknął obyczajem niemieckim.
- Zatrzymamy się tu dla wypoczynku i posiłku - rzekła pani. - Źywo się jeno zakrzątnij,
bośmy głodni.
Mieszczanie już byli odeszli, teraz zaś dwaj miejscowi szlachcice. a wraz z nimi Maćko z
Bogdańca i młody Zbyszko, skłonili się powtórnie i zamierzali opuścić świetlicę, nie
chcąc dworowi przeszkadzać.
Lecz księżna zatrzymała ich.
- Szlachtą jesteście: nie przeszkodzicie! Zróbcie znajomość z dworzany. Skądże Bóg
prowadzi?
Oni wówczas zaczęli wymieniać swoje imiona, herby, zawołania i wsie, z których się
pisali. Dopieroż pani, usłyszawszy od Maćka, skąd wraca, klasnęła w dłonie i rzekła:
- Otóż się przygodziło! Prawcie nam o Wilnie, o moim bracie i o siestrze. Zali zjedzie tu
się książę Witold na połóg królowej i na krzciny?
- Chciałby, ale nie wie, czy będzie mógł; dlatego kolebę srebrną przez księży i
bojarzynów naprzód w darze królowej przysłał. Przy której kolebce i myśmy z bratańcem
przyjechali, strzegąc jej w drodze.
- To kolebka tu jest? Chciałabym obaczyć. Cała srebrna?
- Cała srebrna, ale jej tu nie ma. Powieźli ją do Krakowa,
- A cóż wy w Tyńcu robicie?
- My tu nawrócili do klasztornego prokuratora, naszego krewnego, by pod opiekę zacnych
zakonników oddać, co nam wojna przysporzyła i co książę podarował.
- To Bóg poszczęścił. Godneż łupy? Ale powiadajcie, czemu to brat niepewien, czy
przyjedzie?
- Bo wyprawę na Tatarów gotuje.
- Wiem ci ja to: jeno mnie trapi, że królowa nie prorokowała szczęśliwego końca tej
wyprawie, a co ona prorokuje, to się zawsze ziści.
Maćko uśmiechnął się.
- Ej. świątobliwa nasza pani, nijak przeczyć, ale z księciem Witoldem siła naszego
rycerstwa pójdzie, chłopów dobrych, przeciw którym nikomu niesporo.
- A wy to nie pójdziecie?
- Bom z kolebką przy innych wysłań i przez pięć roków nie zdejmowałem z siebie blach -
odrzekł Maćko, pokazując na bruzdy powyciskane na łosiowym kubraku od pancerza - ale
niech jeno wypocznę - pójdę - a choćbym sam nie szedł, to tego oto bratanka, Zbyszka,
panu Spytkowi z Melsztyna oddam, pod którego wodzą wszyscy nasi rycerze pójdą.
Księżna Danuta spojrzała na dorodną postać Zbyszka, lecz dalszą rozmowę przerwało
przybycie zakonnika z klasztoru, który powitawszy księżnę, począł jej pokornie wymawiać,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional