lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 700

dobrze nie pamiętam.
- Gdzie on jest?
- Nie masz go tu, bo poległ. Tak przynajmniej oficerowie Sapieżyńscy powiadali. Ja osobno
z Tatary Bogusława podchodziłem, więc dobrze nic nie wiem. Ale miarkując z twojej
alteracji, widzę, że jednaki nas termin spotkał, jeden człek nas pokrzywdził, a skoro tak
jest, to się przeciw niemu połączmy, by wspólnie krzywdy i zemsty dochodzić. Wielki on
pan i wielki rycerz, a przecie myślę, że ciasno mu będzie w całej Rzeczypospolitej, gdy
takich dwóch będzie miał wrogów.
- Masz moją rękę! - odrzekł Wołodyjowski. - Już my odtąd druhy na śmierć i życie! Któren
go pierwszy znajdzie, ten mu za dwóch zapłaci. Dałby Bóg mnie pierwszemu, bo że jego krew
wytoczę, to jako amen w pacierzu !
Tu pan Michał począł tak okrutnie wąsikami ruszać i po szabli się macać, że pana Zagłobę
aż strach wziął, wiedział bowiem, że z panem Michałem nie ma żartów.
- Nie chciałbym ja być teraz księciem Bogusławem - rzekł po chwili- choćby mi kto całe
Inflanty do tytułu dodał. Dość jednego takiego żbika, jak Kmicic, mieć na sobie, a cóż
dopiero pana Michała! Ba! mało tego, bo i ja z wami foedus zawieram. Moja głowa, wasze
szable! Nie wiem, czyli jest potentat w chrześcijaństwie, który by przed taką potęgą nie
zadrżał. Do tego i Pan Bóg prędzej, później umknie mu fortuny, bo nie może być, aby na
zdrajcę i heretyka kary nie było... Kmicic już mu i tak nieźle sadła za skórę zalał.
- Nie neguję, że spotkała go ode mnie niejedna konfuzja - odrzekł pan Andrzej.
I kazawszy nalać kielichy opowiedział, jako Sorokę z więzów uwolnił. Zamilczał tylko o
tym, że pierwej się do nóg Radziwiłłowi rzucił, bo na samo wspomnienie tej chwili krew go
zalewała.
Pan Michał rozweselił się słuchając opowiadania, a w końcu rzekł:
- Niech ci Bóg sekunduje, Jędrek! Z takim rezolutem można by i do piekła iść! To tylko
bieda, że nie zawsze będziem mogli razem chodzić, bo służba służbą. Mnie mogą wysłać w
jedną stronę Rzeczypospolitej, ciebie w drugą. Nie wiadomo, który na niego pierwszy trafi.
Kmicic pomilczał chwilę.
- Po sprawiedliwości, ja powinien bym go dostać. Jeśli znów tylko z konfuzją nie wyjdę,
bo::. wstyd przyznać się, aIe ja na rękę temu piekielnikowi zdzierżyć nie mogę...
- To ja cię wszystkich moich arkanów wyuczę! = zawołał Wołodyjowski. -Albo ja! - rzekł
Zagłoba.
- Nie! Wybaczaj waszmość, wolę u Michała się uczyćl - odparł Kmicic.
- Choć on taki rycerz, a przecież się go z panią Kowalską nie boję, bylem był wyspan! -
wtrącił Roch.
- Cicho, Rochu ! -odpowiedział Zagłoba - żeby cię Bóg przez jego ręce za chełpliwość nie
pokarał:
- 0 wa! Nie będzie mi nic!
Biedny pan Roch nie był szczęśliwym prorokiem, lecz mu się okrutnie w tej chwili z
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional