lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 697

Tymczasem pan Czarniecki, zostawiwszy komendę nad wojskiem panu Lubomirskiemu i wziąwszy
laudańską chorągiew dla asysty, przeprawił się przez Wisłę powyżej ujścia Sanu, aby się z
panem Sapiehą zobaczyć i o dalszej wojnie z nim naradzić.
Tym razem nie potrzeba było pośrednictwa Zagłoby, aby dwóch wodzów do siebie dopasować,
obaj bowiem miłowali ojczyznę więcej niż każden siebie samego, obaj byli gotowi dla niej
poświęcić prywatę, miłość własną i ambicję.
Hetman litewski nie zazdrościł Czarnieckiemu, Czarniecki również hetmanowi, owszem, obaj
się wielbili wzajemnie, toteż spotkanie między nimi było takie, że aż najstarszym
żołnierzom łzy stanęły w oczach.
_Roście Rzeczpospolita, raduje się miła ojczyzna, gdy tacy jej synowie w ramiona się
biorą - mówił do Wołodyjowskiego i do Skrzetuskich Zagłoba. - Czarniecki straszny
wojennik i szczera dusza, ale i Sapia do rany przyłóż, to się zgoi. Bodaj się tacy na
kamieniu rodzili. Oto skóra by na Szwedach spierzchła, żeby owe afekta największych ludzi
widzieć mogli. Czymże to oni nas bowiem zawojowali, jeżeli nie niezgodą a zawiścią panów.
Zali siłą nas zmogli, co? Ot, takich rozumiem ! Dusza w człeku skacze na widok takiego
spotkania. Ręczę też wam i za to, że nie będzie suche, bo Sapio okrutnie uczty lubi, a
już z takim konfidentem chętnie sobie cuglów popuści.
- Bóg łaskaw! zło mija! Bóg łaskaw! - mówił Jan Skrzetuski.
- Obacz, abyś nie bluźnił! - odrzekł mu na to Zagłoba - każde zło musi minąć, bo gdyby
wiecznie trwało, to byłby dowód, że diabeł rządzi światem, nie zaś Pan Jezus, któren
miłosierdzie ma nieprzebrane.
Dalszą rozmowę przerwał im widok Babinicza, którego wyniosłą postać ujrzeli z dala ponad
falą głów innych. Pan Wołodyjowski i Zagłoba poczęli zaraz kiwać na niego, lecz on tak
zapatrzony był w pana Czarnieckiego, że ich zrazu nie zauważył.
- Patrzcie - rzekł Zagłoba - jako się chłop zmizerował!
- Nie musiał wiele wskórać przeciw księciu Bogusławowi - odpowiedział Wołodyjowski -
inaczej byłby weselszy.
- I pewno, że nie wskórał. Wiadomo, że Bogusław pod Malborgiem, razem ze Szteinbokiem,
przeciw fortecy czyni.
- W Bogu nadzieja, że nic nie sprawią!
Na to pan Zagłoba:
- Choćby też i Malborg wzięli, my tymczasem Carolum Gustavum capti-vabimus; obaczym, czy
fortecy za króla nie oddadzą.
- Patrzcie! Babinicz idzie już do nas! - przerwał Skrzetuski.
On zaś istotnie, dostrzegłszy ich, począł odsuwać tłum na obie strony i dążyć ku nim
kiwając im czapką i uśmiechając się z daleka. Przywitali się jak dobrzy znajomi i
przyjaciele.
- Co słychać? Cóżeś, panie kawalerze, uczynił z księciem? - pytał Zagłoba.
- ?le słychać, źle! Ale nie pora otym powiadać. Teraz do stołów zasiądziemy.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional