lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 689

- Król ! król ! Ratujcie króla !
Karol Gustaw zaś zaraz w pierwszej chwili spotkania wypadł z pistoletami w ręku i szpadą
w zębach przeze drzwi. Rajtar, który trzymał konia tuż przy drzwiach, podał mu go
natychmiast, król wskoczył nań i skręciwszy koło samego węgła rzucił się między lipy i
ule, by tyłem wymknąć się z koła bitwy.
Dobiegłszy do płotu wspiął konia, przesadził płot i wpadł w kupę rajtarów, broniącą się
prawemu skrzydłu polskiemu, które przed chwilą właśnie okrążywszy dom, zderzyło się za
ogrodem ze Szwedami.
- W konie! -krzyknął Karol Gustaw.
I obaliwszy pchnięciem szpady jeźdźca polskiego, który już wznosił nań szablę, jednym
susem wydostał się z wiru bitwy; za nim rajtarowie rozerwali szereg polski i ruszyli
całym pędem, jak stado jeleni, gnane przez psy, pędzi tam, gdzie je prowadzi rogacz
przewodnik.
Jeźdźcy polscy zwrócili za nimi konie i rozpoczęła się gonitwa. Jedni i drudzy wypadli na
główną drogę prowadzącą z Rudnika do Bojanówka. Spostrzeżono ich z przedniego dziedzińca,
na którym wrzała główna bitwa, i wówczas to właśnie rozległy się głosy:
- Król ! król ! Ratujcie króla !
Lecz rajtarowie na przednim dziedzińcu byli już tak przyciśnięci przez samego
Szandarowskiego, że i o własnym nawet ratunku myśleć nie mogli, pognał więc król w kupie
nie większej nad dwunastu rajtarów, za nimi zaś pognało blisko trzydziestu towarzystwa,
na czele zaś wszystkich Roch Kowalski.
Pachołek, który miał mu króla pokazać, zamieszał się gdzieś w głównej bitwie, lecz Roch i
sam poznał Karola Gustawa po bukiecie z czerwonych wstąg. Za czym pomyślał, że jego
chwila nadeszła, pochylił się w kulbace, ścisnął konia ostrogami i popędził jak wichern
naprzód.
Uciekający, dobywając ostatnich sił z koni, rozciągnęli się po szerokiej drodze. Szybsze
i Iżejsze rumaki polskie poczęły ich jednak wkrótce dochodzić. Pierwszego rajtara
dojechał Roch bardzo prędko, więc wstał w strzemionach dla lepszego rozmachu i ciął
strasznie; rękę wraz z łopatką jednym okropnym zamachem odwalił i biegł wichrem, oczy na
nowo w króla utkwiwszy.
Następnie drugi rajtar zaczernił mu przed oczyma, zwalił drugiego, trzeciemu przełupał
hełm i głowę na dwie połowy i rwał dalej, króla jedynie na oku mając. Wtem konie poczęły
rajtarom rozpierać się i padać; chmura jeźdźców polskich dognała ich i wysiekła w
mgnieniu oka.
Pan Roch pomijał już ludzi i konie, by czasu nie tracić, przestrzeń między nim a Karolem
Gustawem poczęła się zmniejszać. Dwóch już tylko jeźdźców przedzielało ich na przestrzeni
kilkudziesięciu kroków.
Wtem strzała, puszczona z łuku przez któregoś z towarzyszów, zaśpiewała koło ucha panu
Rochowi i utkwiła w krzyżach pędzącego przed nim rajtara, a ów zakołysał się w prawo, w
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional