lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 680

niż wszystkie "ałła!" i "bij, zabij!" Jest tu świadek, pan Skrzetuski, żołnierz też nie
lada, któren nigdy w życiu nie zełgał.
Marszałek spojrzał mimo woli na Skrzetuskiego, a ten zaczerwienił się po uszy i począł
coś mamrotać pod nosem.
Tymczasem oficerowie marszałkowscy poczęli wychwalać w głos posłów.
- Ot, politycznie postąpił sobie pan Czarniecki, tak grzecznych kawalerów wysyłając! Obaj
najsławniejsi rycerze, a jednemu miód po prostu z gęby płynie !
- Zawszem to rozumiał o panu Czarnieckim, że mi życzliwy, ale teraz nie masz takiej
rzeczy, której bym dla niego nie uczynił! -zakrzyknął marszałek, którego oczy mgłą się
pokrywały z rozkoszy.
Na to Zagłoba wpadł w zapał:
- Jaśnie wielmożny panie! Kto by cię nie uwielbiał, kto by cię nie czcił, wzorze
wszystkich cnót obywatelskich, który Arystydesa sprawiedliwością, męstwem Scypionów
przypominasz! Siłam ksiąg w życiu przeczytał, siłam widział, siłam rozważał, i rozdarła
mi się dusza od boleści, bo cóżem w tej Rzeczypospolitej ujrzał! Oto Opalińskich,
Radziejowskich, Radziwiłłów, którzy własną pychę, własną ambicję nad wszystko ceniąc,
ojczyzny dla prywaty gotowi byli każdego momentu odstąpić. Więcem pomyślał: zginęła ta
Rzeczpospolita niecnotą własnych synów! Lecz któż mnie pocieszył, kto mi otuchy w
strapieniu dodał? - pan Czarniecki! "Zaiste - mówił- nie zginęła, skoro powstał w niej
Lubomirski. Tamci o sobie (powiada) myślą, ten tylko patrzy, tylko szuka, gdzie by ofiarę
z prywaty na ołtarzu powszechnym mógł złożyć; tamci się wysuwają, ten się usuwa, bo
przykładem chce świecić. Ot i teraz (powiada) nadciąga z wojskiem potężnym i zwycięskim,
a już (powiada) słyszę, że chce mnie komendę nad nim zdawać, aby nauczyć innych, jako
ambicję, choćby słuszną, mają dla ojczyzny poświęcać. Jedźcie tedy (powiada) do niego,
oznajmijcie mu, że ja tej ofiary nie chcę, nie przyjmę, gdyż on lepszym ode mnie wodzem,
gdyż zresztą, jego nie tylko wodzem, ale - daj Bóg naszemu Kazimierzowi długie życie
-królem gotowiśmy obrać!... i...obierzemy! I"
Tu pan Zagłoba sam się nieco przeląkł, czyli miary nie przebrał, i istotnie, po okrzyku:
"obierzemy!", nastała cisza; lecz przed magnatem tylko się niebo otworzyło, zrazu
przybladł nieco, następnie pokraśniał, następnie znów przybladł i robiąc silnie
piersiami, odrzekł po chwili milczenia:
- Rzeczpospolita jest i zostanie zawsze panią swej woli, bo na tym starodawne fundamenta
naszych wolności spoczywają... Lecz jam jeno sługa jej sług i Bóg mi świadkiem, że nie
podnoszę oczu na one wysokości, na które obywatel spoglądać nie powinien... Co do komendy
nad wojskiem... pan Czarniecki przyjąć ją musi. Oto właśnie pragnę dać przykład tym,
którzy wielkość swego rodu ustawnie na myśli mając, nie chcą żadnej zwierzchności
uznawać, jak pro publico bono należy o wielkości swego rodu zapomnieć. Więc choć i tak
złym wodzem może nie jestem, jednakoż ja, Lubomirski, idę dobrowolnie pod komendę
Czarnieckiego, o to tylko Boga prosząc, aby nam wiktorię nad nieprzyjacielem spuścić
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional