lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 676

I cały pochód, wszystkie następne noce i dnie miały być do niej podobne. Tymczasem znowuż
Czarnieckiemu przysłał król dwie chorągwie jazdy; bardzo moderowanej, za tym i list, że
wkrótce hetmani z komputowym wojskiem ruszą, on zaś sam z resztą piechot i ordą rychło za
nim i pospieszy. Jakoż zatrzymywały go już tylko rokowania z chanem, z Rakoczym i z
cesarzem. Czarniecki uradował się niepomiernie tą wieścią, i gdy nazajutrz rano Szwedzi
ruszyli dalej, w klin między Wisłę i San, rzekł pan kasztelan do pułkownika Polanowskiego
- Sieć nastawiona, ryby w matnię idą.
-- A my uczynim jak ów rybak - rzekł Zagłoba - który im na fletni grał, żeby tańcowały,
czego gdy nie chcą czynić, wyciągnął je na brzeg; tedy dopiero skakały, a on wziął je
kijem razić mówiąc: "O, takie córki! Trzeba było tańcować, pókim prosił."
Na to pan Czarniecki:
- Będą oni tańcowali, niech jeno pan marszałek Lubomirski nadciągnie ze swoim wojskiem,
które na pięć tysięcy liczą.
- Lada chwila go nie widać - rzekł pan Wołodyjowski.
- Przyjechało dziś kilku szlachty podgórskiej - ozwał się Zagłoba - ci zapewniają, że
wielkimi i pilnymi drogami idzie, ale czy się zechce z nami połączyć, miast na swoją rękę
wojować, to inna rzecz!
- Czemu to? - spytał pan Czarniecki, bystro patrząc na Zagłobę.
Bo to człek nadzwyczajnej ambicji i o sławę zazdrosny. Znam go siła lat i byłem mu
konfidentem. Poznałem go, gdy był młodym jeszcze panięciem, na dworze pana krakowskiego,
Stanisława. Fechtów się wonczas od Francuzów i Włochów uczył i okrutnie się na mnie
rozgniewał, gdym mu powiedział, że to kpy, z których żaden mi nie zdzierży. Uczyniliśmy
parol i samem ich siedmiu jednego po drugim rozciągnął. On zaś ode mnie się dalej uczył
nie tylko fechtów, ale i sztuki wojennej. Dowcip miał z przyrodzenia trochę tępy, ale co
umie, to ode mnie.
Takiż to z waści mistrz? - spytał Polanowski.
- Exemplum: pan Wołodyjowski drugi mój uczeń. Z tego mam prawdziwą pociechę.
- Prawda, żeś to waszmość Swena usiekł?
- Swena? Gdyby się to któremu z waszmościów zdarzyło, miałby przez całe życie co
opowiadać, jeszcze by sąsiadów spraszał, by im przy winie jedno w kółko powtarzać, ale ja
o to nie dbam, bo gdybym chciał wyliczać, mógłbym takimi Swenami drogę do samego
Sandomierza wymościć. Może bym nie mógł? Powiedzcie, którzy mnie znacie.
- Mógłby wuj! -ozwał się Roch Kowalski.
Pan Czarniecki nie słyszał dalszego ciągu rozmowy, bo się głęboko nad słowami Zagłoby
zamyślił. Znał i on ambicję pana Lubomirskiego i nie wątpił, że albo zechce mu swoją wolę
narzucać, albo na własną rękę będzie działał, chociażby ?o szkodę Rzeczypospolitej
przynieść miało.
Więc surowe jego oblicze sposępniało i począł brodę kręcić.
- Oho! - szepnął do Skrzetuskiego Jana Zagłoba - już tam Czarniecki coś gorzkiego żuje,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional