lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 646

którzy wpadli w chłopskie ręce, umierali w mękach straszliwych.
Próżno Karol Gustaw po wsiach i miastach ogłaszać kazał, iż który chłop zbrojnego
szlachcica żywcem lub umarłego dostawi, wolność na wieczne czasy i ziemię w nagrodę
otrzyma, chłopi bowiem po równi ze szlachtą i mieszczany wyciągnęli do lasów. Lud z gór,
lud z puszcz głębokich, lud z ługów i pól tkwił w lasach, czynił zasieki Szwedom po
drodze, napadał na mniejsze prezydia, wycinał w pień podjazdy. Cepy, widły i kosy nie
gorzej od szlacheckich szabel opłynęły krwią szwedzką.
Tym bardziej zaś gniew wzbierał w sercu Karola, że przed kilkunastu miesiącami tak łatwo
ten kraj ogarnął, więc prawie nie mógł pojąć, co się stało, skąd te siły, skąd ten opór,
skąd ta wojna straszna na śmierć i życie, której końca przed sobą nie widział i odgadnąć
go nie umiał.
Częste też bywały narady w obozie szwedzkim. Szli z królem: brat jego Adolf, książę
biponcki, komendę nad wojskiem mający, Robert Duglas, Henryk Horn, krewny tego, który pod
Częstochową był kosą chłopską usieczon, Waldemar, graf duński - i ów Miller, który u stóp
Jasnej Góry sławę swą bojową zostawił, i Aszemberg w prowadzeniu jazdy między Szwedami
najbieglejszy, i Hammerszyld, który armatami zawiadował, i stary zbój, marszałek Arfuid
Wittenberg, ze ździerstw swych sławna, a ostatkiem zdrowia goniący, bo przez galicką
chorobę toczon - i Forgell, i wielu innych - a wszystko wodzowie biegli w zdobywaniu
miast i w polu królowi tylko samemu jeniuszem ustępujący.
Ci tedy lękali się w sercach, aby całe wojsko z królem nie przepadło, przez trudy, brak
żywności i zaciekłość polską zmorzone. Stary Wittenberg wprost odradzał królowi pochód.
?Jakże to, królu - mówił - będziesz zapuszczał się aż w ruskie kraje za nieprzyjacielem,
który niszczy wszystko po drodze, sam niewidzialnym pozostając? Co uczynisz, jeśli koniom
nie tylko siana i owsa, ale nawet strzech z chałup zbraknie, a ludzie z niewywczasów
popadają? Gdzie są owe wojska, które w pomoc nam przyjdą, gdzie zamki, w których
moglibyśmy odżywić się i strudzonym członkom dać folgę? Nie równam się z twoją, panie,
sławą, ale gdybym był Karolem Gustawem, właśnie bym tej sławy, tak wielkimi zwycięstwami
nabytej, na zmienne koleje wojny nie wystawiał."
Na to odpowiadał Karol Gustaw:
- I ja, gdybym był Wittenbergiem.
Po czym Aleksandra Macedońskiego wspominał, z którym lubił być porównywany, i szedł
naprzód, goniąc pana Czarnieckiego; ten zaś, nie mając sił tak wielkich ani ćwiczonych,
umykał się przed nim, ale umykał jak wilk, gotów zawsze się zwrócić. Czasem też szedł
przed Szwedami, czasem po bokach, a czasem, zapadłszy w głuchych lasach, puszczał ich
naprzód, tak iż oni myśleli, że jego gonią, a on właśnie szedł za nimi, wycinał
opieszałych, tu i owdzie uszczknął cały podjazd, znosił idące wolniej pułki piesze,
napadał na wozy z żywnością. I nigdy Szwedzi nie wiedzieli, gdzie jest, z której strony
uderzy. Nieraz w zmrokach nocnych rozpoczynali ogień z armat i muszkietów do zarośli,
sądząc, że nieprzyjaciela mają przed sobą. Nużyli się śmiertelnie, szli w chłodzie,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional