lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 65

złego ducha, jeno ludzka przemyślność.
Nawet i biskupi tam z królestwem przychodzą, i rozmaici dygnitarze, którzy potem razem z
królem przed spaniem do uczty siadają.
- A z rana i w dzień co czynią?
- To zależy od humorów. Rano wstawszy, łaźni zażywają. Jest tam taka komnata, w której
nie masz podłogi, jeno cynowy dół jako srebro błyszczący, a w tym dole woda.
- Woda w komnacie... słyszałyście?
- Tak jest... i przybywa jej albo ubywa, wedle woli; może też być ciepła albo zgoła
zimna, bo tam są rury z kuraskami, taką i owaką niosące. Pokręcisz waćpanna kuraskiem, aż
tu się leje, że i pływać można w komnacie jako w jeziorze... Źaden król nie ma takiego
zamku jak nasz pan miłościwy, to wiadoma rzecz, i posłowie zagraniczni toż samo
powiadają; żaden też nad tak zacnym narodem nie panuje, bo choć są różne grzeczne nacje
na świecie, przecie Bóg naszą szczególnie w miłosierdziu swoim przyozdobił.
- Szczęśliwy nasz król! - westchnęła Terka.
- Pewnie, że byłby on szczęśliwy, gdyby nie sprawy publiczne, gdyby nie wojny
niefortunne, które Rzeczpospolitą gnębią za grzechy i niezgodę naszą. Wszystko to na
barkach królewskich, i wymówki mu jeszcze za nasze winy na sejmach czynią. A co on
winien, że go słuchać nie chcą?... Ciężkie czasy nadeszły na ojczyznę i tak ciężkie,
jakich jeszcze nie bywało. Najlichszy nieprzyjaciel już nas lekceważy, nas, którzyśmy z
cesarzem tureckim szczęśliwie do niedawna wojowali. Tak to Bóg pychę karze. Chwałaż Mu,
że mi już ręka chodzi dobrze w zawiasiech... bo czas, wielki czas, za miłą ojczyznę się
upomnieć i w pole ruszyć. Grzech w takich terminach próżnować.
- Jeno waćpan o wyjeździe nie wspominaj.
- Trudno ma być inaczej. Dobrze mi tu między waćpannami, ale im mi lepiej, tym mi gorzej.
Niech tam mądrzy na sejmach racje dają, a żołnierzowi tęskno w pole. Póki życia, póty
służby. Po śmierci - Bóg, który w serca patrzy, najlepiej takich nagrodzi, co nie dla
promocji, ale z afektu dla ojczyzny służą a podobno coraz mniej takich i dlatego przyszła
na nas czarna godzina.
Oczy Marysi poczęły wilgotnieć, aż w końcu łzami wezbrały, które wypłynęły na rumiane
jagody.
- Waćpan pójdziesz i zapomnisz, a my tu już chyba poschniemy. Któż nas tu będzie bronił
od napastników?
- Pojadę, ale wdzięczność zachowam. Rzadko tak uczciwych ludzi jak w Pacunelach!...
Waćpanny zawsze się tego Kmicica boicie?
- Pewnie, że się boimy. Dzieci nim tu matki straszą jak wilkołakiem.
- Nie wróci on już, a choćby i wrócił, nie będzie miał ze sobą tych swawolników, którzy,
miarkując z tego, co ludzie mówią, gorsi byli od niego. Szkoda to nawet jest, że tak
dobry żołnierz tak się splamił i sławę, i majętność utracił.
- I pannę.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional