lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 64

głosami, jak żaden tur nie zaryczy; inni cienko, że i na skrzypcach cieniej nie można.
Słyszałem ich wielekroć, gdyśmy z naszym wielkim nieodżałowanym wojewodą ruskim na
elekcję teraźniejszego pana naszego miłościwego przyjechali. Cuda to prawdziwe, aż dusza
z człowieka ucieka! Siła tam muzykantów: jest Forster, sławny subtelnymi gorgami, i
Kapuła, i Dżan Batysta, i Elert, przedni do lutni, i Marek, i Milczewski grzecznie
komponujący. Ci wszyscy, kiedy to razem w kościele hukną, to jakobyś chóry serafińskie na
jawie słyszał.
- Ot, to i pewno! jako żywo! - rzekła składając ręce Marysia.
- A króla wasza mość często widywał? - pytała Zonia.
- Tak z nim gadałem jak z waćpanną. Po beresteckiej potrzebie za głowę mię ścisnął. Mężny
to pan i tak miłościwy, że kto go raz ujrzał, musi go pokochać.
- My go i nie widziawszy kochamy!... A koronę zali zawsze ma na głowie?
- Zaś by tam co dnia w koronie chadzał! żelaznej by na to trzeba głowy.
Korona sobie w kościele wypoczywa, od czego i powaga jej rośnie, a król jegomość kapelusz
czarny nosi, brylantami zdobiony, od których światłość na cały zamek bije....
- Powiadają, że zamek królewski to nawet i od kiejdańskiego wspanialszy?
- Od kiejdańskiego? Fraszka przy nim kiejdański! Srogi to budynek, cały murowany, że
drzewa i nie upatrzysz. Naokoło są dwa rzędy pokojów, jeden od drugiego zacniejszy. W
nich to waćpanny ujrzycie rozmaite wojny i wiktorie, pędzlem na ścianach wyobrażone, jako
to: sprawy Zygmunta III i Władysława; napatrzyć się temu nie można, bo wszystko jakoby
żywe; dziw, że się nie rusza i że ci, co się biją, krzyku nie czynią. Ale już tego nikt
udać nie potrafi, choćby najlepszy malarz. Niektóre zaś komnaty całe od złota; krzesła i
ławy bisiorem albo .lamą kryte, stoły z marmuru i alabastru, a co sepetów, puzder,
zegarów, w dzień i w nocy czas pokazujących, tego by na wołowej skórze nie spisać.
Dopieroż król z królową po onych komnatach chodzą i dostatkiem się cieszą; a wieczorem
mają teatrum kwoli większej jeszcze rozrywki...
- Cóż to takiego teatrum?
- Jakżeby to waćpannom powiedzieć... To jest takie miejsce, gdzie komedie grają i skoki
włoskie misterne wyprawują. Komnata to tak wielka, jak niejeden kościół, cała w zacne
kolumny. Po jednej stronie siedzą ci, co chcą się dziwować, a po drugiej stronie kunszty
są ustawione. Te podnoszą się i schodzą na dół; inne śrubami w rozmaite obracają się
strony; raz okazują ciemność z chmurami, znów przyjemną światłość; na wierzchu niebo ze
słońcem albo z gwiazdami, spodem ujrzysz czasem piekło okropne...
- 0 Jezu! -zawołały pacunelki.
-...z diabłami. Czasem morze niezmierne, na nim okręty i syreny. Jedne persony spuszczają
się z nieba, inne wychodzą z ziemi.
- Jeno bym piekła widzieć nie chciała I -zakrzyknęła Zonia - i dziwno mi to, że ludzie na
taki okropny widok nie pouciekają.
- Nie tylko nie uciekają, ale jeszcze przyklepują od uciechy - odrzekł pan Wołodyjowski -
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional