lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 622

- Siła zginęło?
- W pień nas wycięto, może kilku ostało, których w łyka, jak nas, wzięto. Są tacy, którzy
mówią, że i pułkownik uszedł; ale że ranny, to sam widziałem. My z niewoli uciekli.
- Gdzie was napadnięto?
- Pod Tykocinem.
- Czemuście się za mury nie schronili, w sile nie będąc?
- Tykocin wzięty.
Hetman przysłonił dłonią oczy, po czym jął wodzić nią po czole.
- Siła przy Bogusławie ludzi?
- Jest jazdy na cztery tysiące prócz piechoty i armat. Piechoty bardzo moderowane. Jazda
ruszyła naprzód, prowadząc nas ze sobą, aleśmy się wyrwali szczęśliwie.
- Skądeście uciekli?
- Z Drohiczyna.
Sapieha otworzył szeroko oczy.
- Mości towarzyszu, tyś pijany. Jakżeby już do Drohiczyna Bogusław mógł dojść? Kiedy was
zniósł?
- Dwa tygodnie temu.
- I jest w Drohiczynie?
- Podjazdy jego są. On sam w tyle ostał, bo tam jakiś konwój ułapion, któren pan Kotczyc
prowadził.
- Pannę Borzobohatą prowadził! - zakrzyknął pan Kmicic.
I nastało milczenie dłuższe niż poprzednio. Nikt nie zabierał głosu. Tak nagłe powodzenia
Bogusławowe zmieszały oficerów niepomiernie. Wszyscy też myśleli w duchu, że winien tu
pan hetman przez swe kunktatorstwo, lecz nikt nie śmiał odezwać się z tym głośno.
Sapieha zaś czuł, że czynił, co należało, i postępował roztropnie. Więc też ochłonął
pierwszy z wrażenia, wyprawił skinieniem ręki owych towarzyszów, następnie rzekł:
- Wszystko to są zwykłe przygody wojenne, które nie powinny nikogo konfundować. Mości
panowie, nie mniemajcie, abyśmy jakowąś klęskę już ponieśli. Szkoda tamtych chorągwi,
prawda... Ale stokroć większa mogłaby się stać szkoda ojczyźnie, gdyby Bogusław w dalekie
województwo nas odciągnął. Idzie ku nam... Jako gościnni gospodarze wyjdziem mu naprzeciw.
Tu zwrócił się do pułkowników:
- Wedle moich rozkazów, wszyscy powinni być do wyruszenia gotowi.
- Są gotowi - rzekł Oskierko - jeno konie kiełznać i wsiadanego trąbić.
- Dziś jeszcze otrąbić. Ruszamy jutro o zorzy, nie mieszkając... Pan Babinicz skoczy
naprzód z Tatary i języka jak najśpieszniej nam ułowi.
Kmicic, ledwie usłyszał, już był za drzwiami, a w chwilę później pędził co koń wyskoczy
ku Rokitnu.
A pan Sapieha również dłużej nie zwłóczył.
Noc jeszcze była, gdy trąby ozwały się przeciągle, po czym jazda i piechota zaczęły
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional