lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 612

wypisać.
- Wasza miłość...
- Bierz ich! -krzyknął Kmicic.
I sam zaraz ucapił za kark oficera.
Rozpoczęła się zawierucha i kotłowanina naokół kolaski. Wrzask Tatarów stłumił wołanie o
pomoc i krzyki przerażenia wydobywające się z piersi niewiast.
Lecz szamotanie niedługo trwało, gdyż w dwa pacierze później rajtarowie leżeli już na
trakcie powiązani jeden obok drugiego.
Teraz Kmicic rozkazał siec ich batożkami z byczego surowca, lecz nie nad miarę, ażeby
wrócić mogli piechotą do Zamościa. Otrzymali więc prości żołnierze po sto, a oficer sto
pięćdziesiąt plag, pomimo próśb i zaklęć Anusi, która nie rozumiejąc, co się wokoło niej
dzieje, sądziła, że w straszliwe jakieś ręce wpadła, i składając dłonie, błagała ze łzami
w oczach o życie.
- Daruj, rycerzu!... Com ja ci winna?... Daruj! Oszczędź!...
- Cicho panna bądź! - huknął Kmicic.
- Com ci zawiniła?
- Możeś i sama w zmowie!...
- W jakiej zmowie? Boże, bądź miłościw mnie grzesznej!...
- To waćpanna nie wiesz, że pan starosta pozornie jeno na wyjazd waćpanny dozwolił, aby
cię od księżnej odłączyć, a w drodze porwać, i aby w jakimś pustym zameczku na cnotę
twoją nastawać!
- Jezusie Nazareński! - krzyknęła Anusia.
I tyle było w tym okrzyku prawdy i szczerości, iż Kmicic rzekł łagodniej:
- Jakże? Toś waćpanna nie w zmowie?... Może to być!
Anusia zakryła twarz rękoma, lecz nie mogła nic mówić, jeno powtarzała raz po razu:
- Jezus, Mario! Jezus, Mario!
- Uspokój się panna - rzekł jeszcze łagodniej pan Kmicic. - Pojedziesz bezpiecznie do
pana Sapiehy, bo tego pan starosta nie wyliczył, z kim ma sprawę... Ot, ci ludzie,
których tam sieką, mieli cię porwać... Daruję ich zdrowiem, aby mogli panu staroście
opowiedzieć, jako im gładko poszło.
- To waćpan mnie od hańby obronił?
- Tak jest! chociażem nie wiedział, czy rada będziesz...
Anusia, zamiast odpowiadać lub zaprzeczać, chwyciła nagle pana Andrzeja za rękę i
przycisnęła ją do swych bledziuchnych ust. A po nim skry przeszły od nóg do głowy.
- Daj panna spokój, dla Boga! Co to znowu!.. - krzyknął. - Siadaj panna do kolaski, bo
nożyny przemoczysz... A nie bój się!... U matki nie byłoby ci przezpieczniej...
- Pojadę teraz z waćpanem choćby na koniec świata!
- Waćpanna takich rzeczy nie powiadaj!
- Bóg cię nagrodzi, żeś cnoty bronił!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional