lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 605

- Daj Boże Anusi. Lżejsze jej będzie sieroctwo, a potem starość - rzekła pani.
- Jest jeno to periculum, żeby dalsi krewni nie rozdrapali. Babinicz powiada, że wojewoda
witebski mógłby, gdyby chciał, tym się zająć. Zacny to człek i nam wielce życzliwy,
któremu bym córkę własną powierzył... Dość, by mu awizę do trybunału posłać i opiekę
oznajmić. Ale Babinicz powiada, iż na to potrzeba, aby panna Anna sama pojechała w tamte
strony.
- Dokąd? do pana Sapiehy?
- Albo do panien Sapieżanek, aby tam była, aby instalacja pro forma mogła być uczyniona.
Starosta zmyślił w tej chwili ?instalację pro forma", słusznie mniemając, że księżna
przyjmie tę fałszywą monetę za dobrą.
Ona zaś pomyślała przez chwilę i rzekła:
- Jakże jej tu teraz jechać, gdy Szwedzi po drodze?
- Mam właśnie wiadomość, że z Lublina ustąpili. Cały kraj z tej strony Wisły wolny.
- I któż by to Hankę do pana Sapiehy odprowadził?
- Choćby ten sam Babinicz.
- Z Tatarami? Bójże się Boga, panie bracie, toż to lud dziki i niesforny.
- Ja się tam nie boję - wtrąciła dygając Anusia.
Lecz księżna Gryzelda zmiarkowała już, że pan brat przyszedł z jakimś gotowym planem,
więc wyprawiła Anusię z pokoju, sama zaś poczęła spoglądać pytającym wzrokiem na pana
starostę.
On zaś rzekł jakby do siebie samego:
- Ordyńcy ci w proch się przed Babiniczem rozsypują. Wiesza ich za lada niesubordynację.
- Nie mogę na taką ekspedycję pozwolić - odpowiedziała księżna. - Dziewczyna jest zacna,
ale bałamutna, i łatwo w ludziach zapały budzi... Sam to wiesz najlepiej. Nigdy bym jej
nie powierzyła człeku młodemu i nieznanemu.
- Nieznany on tam nie jest, bo kto o Babiniczach nie słyszał jako o familiantach i
statecznych ludziach! (pierwszy pan starosta nigdy w życiu o Babiniczach nie słyszał)...
Zresztą - mówił dalej -mogłabyś jej którą ze statecznych niewiast do kompanii dodać, to i
decorum byłoby zachowane. Za Babinicza ja ręczę. Powiem ci i to, pani siostro, że ma on w
tamtych stronach narzeczoną, w której srodze jest, jak sam powiada, zakochany... A kto
zakochany, temu co innego w głowie. Grunt w tym, że taka druga sposobność nieprędko może
się trafić; natomiast może fortuna dziewce przepaść i na dojrzałe lata zostanie bez dachu
nad głową.
Księżna przestała haftować, podniosła głowę i utkwiła w bracie przenikliwe oczy.
- Co ty masz w tym, żeby ją stąd wyprawić?
- Co ja mam w tym? -mówił spuszczając wzrok pan starosta - co mogę mieć? Nic!
- Janie!... tyś się z Babiniczem zmówił na jej cnotę?!
- Ot, jest! Jak mi Bóg miły! tego tylko brakło! Przeczytasz tedy list, który do pana
Sapiehy napiszę, i własny dodasz... A jać jeno przyrzekam, iż się z Zamościa nie ruszę.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional