lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 597

czambułem.
Po chwili ukazało się dwóch jeźdźców. Jeden z nich był pan Wołodyjowski, drugi dzierżawca
z Wąsoszy. Obaj pomijając oddział pędzili wprost do pana Kmicica.
- Stój! stój! -wołał mały rycerz.
Kmicic wstrzymał konia.
- To wasza mość! Wołodyjowski osadził z kolei szkapę.
- Czołem! - rzekł -listy od króla! Jeden do waszmości, drugi do wojewody witebskiego.
- Jaż do pana Czarnieckiego jadę, nie do pana Sapiehy.
- Przeczytaj jeno naprzód pismo!
Kmicic złamał pieczęć i czytał, co następuje:
?Dowiadujemy się przez gońca, świeżo od pana wojewody witebskiego przybyłego, jako pan
wojewoda nie może tu do krajów małopolskich ciągnąć i z drogi znów na Podlasie nawraca, a
to z przyczyny księcia Bogusława, który z wielką potęgą nie przy królu szwedzkim zostawa,
lecz na Tykocin i na pana Sapiehę uderzyć zamyśla. Źe zaś magna pars sił pana
Sapieżyńskich na prezydiach zostać musiała, przeto rozkazujemy ci, abyś z owym tatarskim
komunikiem panu wojewodzie szedł w pomoc. A gdy i twojej ochocie w ten sposób zadość się
czyni, niepotrzebnie byśmy mieli ci pośpiech nakazywać. Drugi list
oddasz wojewodzie, w którym pana Babinicza, wiernego sługę naszego, afektom
wojewodzińskim, a przede wszystkim opiece boskiej polecamy. Jan Kazimierz, król."
- Na miły Bóg! na miły Bóg! Oto szczęśliwa dla mnie nowina! - zawołał pan Kmicic. - Nie
wiem już, jako królowi jegomości i waszmość panu mam za nią podziękować!
- Sam też podjąłem się jechać - odrzekł mały rycerz - a to z kompasji dla waszmości, bom
widział twoją boleść, i dlatego, aby listy na pewno doszły.
- Kiedyż ów goniec przyszedł?
- Byliśmy u króla na obiedzie, ja, dwaj panowie Skrzetuscy, pan Charłamp i pan Zagłoba.
Nie wyimainujesz sobie waćpan, co tam pan Zagłoba wyprawiał, jako o niezaradności Sapia i
swoich zasługach opowiadał. Dość, że królowi aż ślozy od ustawicznego rzechotania się
płynęły, a obaj hetmani za boki bez ustanku się trzymali. Wtem wszedł pokojowiec z
listem, na którego król zaraz się obruszył: ?Idź do kata, rzecze, może zła nowina, nie
psuj mi uciechy!" Dopieroż gdy się dowiedział, że to od pana Sapiehy, zabrał się do
czytania. Jakoż złą nowinę wyczytał, bo się potwierdziło to, o czym już dawno mówiono, że
elektor przysięgi wszystkie złamał i ostatecznie przeciw prawemu panu z królem szwedzkim
się połączył.
- Jeszcze jeden wróg, jakoby ich mało dotąd było! - krzyknął Kmicic.
I złożył ręce.
- Boże wielki! Niech mi jeno na tydzień pan Sapieha do Prus Książęcych pozwoli, a da Bóg
miłosierny, że dziesiąte pokolenia mnie i moich Tatarów wspominać będą!...
- Może to być, że tam pójdziecie - odrzekł pan Michał - ale wprzód musicie Bogusława
znosić, gdyż właśnie wskutek onej elektorskiej zdrady zaopatrzono go w ludzi i na
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional