lektory on-line

Krzyżacy - Strona 59

zuchwałe, a spojrzenia tak szydercze, iż łatwo było rycerzowi odgadnąć, że mu drogi nie
wskażą, a jeżeli na pytanie odpowiedzą, to chyba grubiaństwem lub zniewagą.
Niektórzy śmieli się, pokazując go sobie palcami; inni poczęli nań znów miotać śniegiem,
tak samo jak dnia wczorajszego. Lecz on, spostrzegłszy drzwi większe od innych, nad
którymi wykuty był w kamieniu Chrystus na krzyżu, udał się ku nim w mniemaniu, że jeśli
komtur i starszyzna znajdują się w innej części zamku lub w innych izbach, to go ktoś
przecie musi z błędnej drogi nawrócić.
I tak się stało. W chwili gdy Jurand zbliżył się do owych drzwi, obie ich potowy
otworzyły się nagle i stanął przed nimi młodzianek z wygoloną głową jak klerycy, ale
przybrany w suknię świecką, i zapytał:
- Wyście, panie, Jurand ze Spychowa?
- Jam jest.
- Pobożny komtur rozkazał mi prowadzić was. Pójdźcie za mną.
I począł go wieść przez sklepioną wielką sień ku schodom. Przy schodach jednak zatrzymał
się i obrzuciwszy Juranda oczyma, znów spytał:
- Broni zaś nie macie przy sobie żadnej? Kazano mi was obszukać.
Jurand podniósł do góry oba ramiona, tak aby przewodnik mógł dobrze obejrzeć całą jego
postać, i odpowiedział:
- Wczoraj oddałem wszystko.
Wówczas przewodnik zniżył głos i rzekł prawie szeptem:
- Tedy strzeżcie się gniewem wybuchnąć, boście pod mocą i przemocą.
- Aleć i pod wolą boską - odpowiedział Jurand. I to rzekłszy, spojrzał uważnie na
przewodnika, a spostrzegłszy w jego twarzy coś w rodzaju politowania i współczucia, rzekł:
- Uczciwość patrzy ci z oczu, pachołku. Odpowieszże mi szczerze na to, o co spytam?
- Spieszcie się, panie - rzekł przewodnik.
- Oddadzą dziecko za mnie?
A młodzieniec podniósł brwi ze zdziwieniem:
- To wasze dziecko tu jest?
- Córka.
- Owa panna w wieży przy bramie?
- Tak jest. Przyrzekli ją odesłać, jeśli im się sam oddam. Przewodnik poruszył ręką na
znak, że nic nie wie, ale twarz jego wyrażała niepokój i zwątpienie. A Jurand spytał
jeszcze:
- Prawda-li, że strzegą jej Szomberg i Markwart?
- Nie ma tych braci w zamku. Odbierzcie ją jednak, panie, nim starosta Danveld ozdrowieje.
Usłyszawszy to, Jurand zadrżał, ale nie było już czasu pytać o nic więcej, gdyż doszli do
sali na piętrze, w której Jurand miał stanąć przed obliczem starosty szczytnieńskiego.
Pachołek, otworzywszy drzwi, cofnął się na powrót ku schodom.
Rycerz ze Spychowa wszedł i znalazł się w obszernej komnacie, bardzo ciemnej, gdyż
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional