lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 567

książę cały swój upadek, całą nędzę i poniżenie, widział ów dawny wojownik zwycięzca całą
klęskę i cierpienia jego były tak niezmierne, że chyba z jego grzechami mogły się
porównać.
Bo prócz tego, jako Oresta erynie, tak jego szarpały wyrzuty sumienia, a nie było nigdzie
na świecie takowej świątyni, do której mógłby się przed nimi schronić. Szarpały go w
dzień, szarpały w nocy, na polu i pod dachem; duma nie mogła im zdzierżyć ani ich
odeprzeć. Im głębszy był jego upadek, tym szarpały go zacieklej. I miewał takie chwile,
że darł własne piersi. Gdy nieprzyjaciele naszli ojczyznę ze wszystkich stron, gdy nad
jej losem nieszczęsnym, nad jej bólami i krwią przelaną litowały się obce narody on,
hetman wielki litewski, zamiast ruszyć w pole, zamiast poświęcić jej ostatnią kroplę
krwi, zamiast świat zdziwić jak Leonidas, jak Temistokles, zamiast zastawić ostatni
kontusz jak Sapieha, związał się z jednym z nieprzyjaciół i przeciwko matce, przeciwko
własnemu panu podniósł świętokradzką rękę i ubroczył we krwi bliskiej, drogiej... On to
wszystko uczynił, a teraz jest u kresu nie tylko hańby, ale i życia, porachunku bliski,
tam, na tamtej stronie... Co go tam czeka?
Włos jeżył mu się na głowie, gdy o tym myślał. Bo gdy podnosił rękę na ojczyznę, sam
sobie wydawał się w stosunku do niej wielki, a teraz zmieniło się wszystko. Teraz on
zmalał, a natomiast ta Rzeczpospolita, wstając z prochu i krwi, wydawała się mu jakaś
wielka i coraz większa, grozą tajemniczą pokryta, świętego majestatu pełna, straszna. I
rosła ciągle jeszcze w jego oczach, i olbrzymiała coraz więcej. Czuł się wobec niej
prochem i jako książę, i jako hetman, i jako Radziwiłł. Nie mógł pojąć, co to jest.
Jakieś fale nieznane wzbierały koło niego, płynęły z hukiem, łoskotem," napływały coraz
bliżej, piętrzyły się coraz straszniej, a on rozumiał, że utonąć musi, że utonęłoby w tym
ogromie takich stu jak on. Lecz czemuż owej grozy i tajemniczej siły nie widział pierwej;
czemuż, szalony, porwał się przeciw niej? Gdy te myśli huczały mu w głowie, strach go
brał przed tą matką, przed tą Rzeczpospolitą, bo nie poznawał jej rysów, tak dawniej
dobrotliwych i łagodnych.
Duch się w nim łamał i w piersiach zamieszkało mu przerażenie. Chwilami myślał, że otacza
go całkiem inny kraj, inni ludzie. Przez oblężone mury dochodziło wszystko, co się w
oblężonej Rzeczypospolitej działo, a działy się rzeczy dziwne i przerażające.
Rozpoczynała się wojna na śmierć i życie przeciw Szwedom i zdrajcom - tym straszniejsza,
że przez nikogo nie przewidywana. Rzeczpospolita poczęła karać. Było w tym coś z gniewu
bożego za obrażony majestat.
Gdy przez mury doszła wieść o oblężeniu Częstochowy, Radziwiłł, kalwin, zląkł się i
przestrach już nie wyszedł więcej z jego duszy, bo właśnie wtedy, po raz pierwszy,
dostrzegł te tajemnicze fale, które, wstawszy, miały pochłonąć Szwedów i jego; wtedy
najście szwedzkie wydało mu się nie najściem, ale świętokradztwem, a kara niezawodną.
Wtedy po raz pierwszy spadła zasłona z jego oczu i ujrzał odmienioną twarz ojczyzny, już
nie matki, ale karzącej królowej.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional