lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 557

gadania, a wy z samego klasztoru pewnie jedziecie... Naoczny świadek i obrońca?
- Tak jest, miłościwy panie, uczestnik obrony i naoczny świadek cudów Najświętszej
Panny...
- Nie tu granica jej łask! - rzekł król wznosząc oczy ku niebu - jeno zasłużmy na
dalsze...
- Siła w życiu widziałem - odpowiedział Krzysztoporski - ale takich widomych cudów nie
widziałem, o czym dokładniejszą relację zdaje waszej królewskiej mości ksiądz Kordecki w
tym piśmie. Jan Kazimierz chwycił skwapliwie za list, który mu Krzysztoporski podawał, i
począł czytać. Chwilami przerywał czytanie i poczynał się modlić, to znów wracał do
listu. Twarz mieniła mu się radosnymi uczuciami; na koniec podniósł znów oczy na
Krzysztoporskiego.
- Pisze mi ksiądz Kordecki - rzekł - iżeście wielkiego kawalera stracili, niejakiego
Babinicza, który kolubrynę szwedzką prochami rozsadził?
- Onże się za wszystkich ofiarował, miłościwy panie! Ale są też tacy, którzy mówili, że
żyje, i Bóg wie co powiadali; nie mając pewności, przecieśmy go nie przestali opłakiwać,
bo gdyby nie jego kawalerski postępek, ciężko by nam było dać sobie rady...
- Jeżeli tak, to przestańcie go opłakiwać: pan Babinicz żywie i jest u nas. On to
pierwszy dał nam znać, że Szwedzi nie mogąc nic przeciw mocy boskiej wskórać o
odstąpieniu zamyślają... A potem tak nam znaczne oddał przysługi, iż sami nie wiemy, jak
go wynagrodzić.
- O, to się ksiądz Kordecki ucieszy! - zawołał z radością szlachcic - ale jeśli pan
Babinicz żywie, to chyba szczególniejsze u Najświętszej Panny ma łaski... To się ksiądz
Kordecki ucieszy! Ojciec syna nie może tak miłować, jako on jego miłował! A i mnie
pozwoli wasza królewska mość pana Babinicza powitać, gdyż takiego drugiego rezoluta nie
masz w Rzeczypospolitej!
Lecz król począł znowu czytać i po chwili zawołał:
- Co słyszę! To jeszcze raz po ustąpieniu próbowali klasztor podejść?
- Miller jak odszedł, tak się i nie pokazał więcej, jeno Wrzeszczowicz zjawił się znów
niespodzianie pod murami, dufając w to widocznie, że bramy zastanie otwarte. Jakoż i
zastał, ale się chłopstwo tak zaciekle na nich rzuciło, że zaraz sromotnie tył podał. Jak
świat światem, nie było tego, żeby prostactwo tak mężnie w gołym polu jeździe stawało.
Potem też nadciągnął pan Piotr Czarniecki z panem Kuleszą, którzy do szczętu go znieśli.
Król zwrócił się do senatorów:
- Patrzcie, wasze uprzejmości, jako nędzni oracze w obronie tej ojczyzny i świętej wiary
stawają!
- Źe stawają, miłościwy panie, to stawają! - zawołał Krzysztoporski. -Całe wsie wedle
Częstochowy puste, bo chłopstwo z kosami w polu. Wojna wszędy okrutna; Szwedzi muszą się
kupami trzymać, a złapieli chłopstwo którego, to tak nad nim wydziwia, że lepiej by mu od
razu iść do piekła. Kto tam wreszcie teraz w tej Rzeczypospolitej za oręż nie chwyta! Nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional