lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 543

nie posiadając prawie szat do zmiany, przecie jest panem potężnym, mając sług tak
potężnych i równie wiernych. Zrozumiał ową intencję król i serce wezbrało mu
wdzięcznością, co chwila więc brał marszałka w ramiona, ściskał go za głowę a dziękował.
Nuncjusz, lubo przepychów zwyczajny, zdumiewał się głośno nad tym, co widział, i słyszano
go, jak mówił do hrabiego Apotyngen, że dotąd nie miał pojęcia o potędze króla polskiego
i że widzi, iż poprzednie klęski były tylko chwilową odmianą fortuny, która wprędce
zmienić się musi.
Do uczty, która po wypoczynku nastąpiła, król zasiadł na wywyższeniu, a pan marszałek sam
mu usługiwał, nie pozwalając nikomu się zastąpić. Po prawicy króla wziął miejsce nuncjusz
Widon, po lewicy książę prymas Leszczyński, dalej po obu stronach dygnitarze duchowni i
świeccy, jako ksiądz biskup krakowski, poznański, ksiądz arcybiskup Iwowski, dalej łucki,
przemyski, chełmiński, ksiądz archidiakon krakowski, dalej pieczętarze koronni i
wojewodowie, których ośmiu się zebrało, i kasztelani, i referendarze, a z oficerów
zasiadł do uczty pan Wojniłłowicz, pan Wiktor, pan Stabkowski i pan Baldwin Szurski,
lekkiego znaku imienia Lubomirskich przywódca.
W drugiej sali stół był zastawiony dla szlachty pomniejszej, a obszerny cekhauz dla ludu
prostego, wszyscy bowiem mieli się w dzień przybycia pańskiego weselić.
A przy wszystkich stołach nie było o niczym innym rozmowy, tylko o powrocie króla, o
strasznych przygodach, które w drodze zaszły i w których ręka boża króla broniła. Sam Jan
Kazimierz począł mówić o bitwie w wąwozie i wysławiać owego kawalera, który pierwszy
impet szwedzki powstrzymał.
- A jakże mu tam? -pytał pana marszałka.
- Medyk go nie odstępuje i za żywot jego ręczy, a przy tym i panny z fraucymeru wzięły go
w opiekę i pewnie duszy jego wyjść z ciała nie pozwolą, bo ciało młode, gładkie!
-odpowiedział wesoło marszałek.
- Chwała Bogu! -zawołał król. - Słyszałem ja z ust jego coś, czego waszmościom nie
powtórzę, bo mi się samemu zdaje, żem się przesłyszał albo że on w delirium tak mówił,
ale jeśli się to pokaże, dopiero waszmościowie będziecie się zdumiewać.
- Byle nic takiego nie było - rzekł - co by waszą królewską mość zasępić mogło?
- Zgoła nic takiego! - rzekł król - owszem, ucieszyło nas to niepomiernie, bo się
okazuje, że ci nawet, których za największych nieprzyjaciół mieliśmy rację uważać, krew w
przygodzie za nas przelać gotowi.
- Miłościwy panie! - zakrzyknął pan marszałek - czas poprawy nadszedł, ale pod tym dachem
wasza królewska mość między takimi się znajduje, którzy nigdy nawet i myślą przeciw jej
majestatowi nie zgrzeszyli.
- Prawda, prawda! -odpowiedział król - a wy, panie marszałku, w pierwszym rzędzie!
- Sługam lichy waszej królewskiej mości!
Przy stole z wolna począł powstawać gwar coraz większy. Nastąpiły rozmowy o koniunkturach
politycznych, o spodziewanej dotąd na próżno pomocy cesarza niemieckiego, o posiłkach
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional