lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 542

składam u nóg waszej królewskiej mości!
- Vivat! Vivat Joannes Casimirus rex!... - grzmiały okrzyki.
- Niech żyje król, ociec nasz! - wołali górale.
Tymczasem panowie jadący z królem otoczyli marszałka, lecz on nie odstępował osoby
pańskiej. Po pierwszych powitaniach król znowu siadł na koń, a pan marszałek, nie chcąc
znać granic w gościnności i czci dla majestatu, chwycił za lejce i sam idąc pieszo
prowadził króla wśród szeregów wojsk i głuszących okrzyków aż do pozłocistej, zaprzężonej
w ośm tarantów karety, do której majestat pański siadł wraz z nuncjuszem papieskim
Widonem.
Biskupi i dygnitarze pomieścili się w następnych, po czym ruszono z wolna ku Lubowli. Pan
marszałek jechał przy oknie królewskiej karety, pyszny i rad z siebie, jakby go już ojcem
ojczyzny okrzyknięto.
Po dwóch bokach szły gęsto wojska śpiewając pieśń, brzmiącą w następnych słowach:
Sieczże Szwedów, siecz,
Wyostrzywszy miecz.
Bijże Szwedów, bij,
Wziąwszy tęgi kij.
Walże Szwedów, wal,
Wbijaj ich na pal.
Męczże Szwedów, męcz
I jak możesz dręcz.
Łupże Szwedów, łup
I ze skóry złup.
Tnijże Szwedów, tnij,
To ich będzie mniej.
Topże Szwedów, top,
Jeśliś dobry chłop.
Niestety, wśród powszechnej radości i uniesienia, nie przewidywał nikt, że później tę
samą pieśń, zmieniwszy Szwedów na Francuzów, będą śpiewały też same wojska Lubomirskiego,
zbuntowane przeciw swemu prawowitemu królowi i panu.
Ale teraz było jeszcze do tego daleko. W Lubowli huczały działa na powitanie, aż wieże i
blanki pokryły się dymem, dzwony biły jakby na pożar. Dziedziniec, na którym wysiadł
król, krużganek i schody zamkowe wysłane były suknem czerwonym. W wazach z Włoch
sprowadzonych paliły się wschodnie aromaty. Większą część skarbów Lubomirskich: kredensów
złotych i srebrnych, makat, kobierców, gobelinów misternie flamandzkimi rękoma tkanych,
statui, zegarów, szaf klejnotami zdobnych, biur perłową macicą i bursztynem wykładanych,
sprowadzono już wcześniej do Lubowli, aby je uchronić przed drapieżnością szwedzką; teraz
zaś wszystko to było rozstawione, rozwieszone, ćmiło oczy i zmieniało ów zamek w jakąś
czarodziejską rezydencję. I pan marszałek umyślnie roztoczył taki, sułtana godny,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional