lektory on-line

Krzyżacy - Strona 52

dobrotliwie, bo się już był całkiem uspokoił, i gdy Maćko klęknął, kazał mu zaraz wstać,
pytając, czego by żądał.
- Miłościwy panie - rzekł Maćko - była wina, musi być kara, bo inaczej nie byłoby
nijakiego prawa na świecie. Jeno jest i moja wina, iżem przyrodzonej zapalczywości tego
wyrostka nie tylko nie hamował, alem mu ją jeszcze chwalił. Takem go to hodował, a potem
od małości hodowała go wojna. Moja wina, miłościwy królu, bom mu nieraz powiadał: wpierw
tnij, a potem obaczysz, kogoś rozciął. I dobrze z tym było na wojnie, źle zasię przy
dworze! Ale to chłop jak szczere złoto, ostatni z rodu -i żal mi go okrutny...
- Mnie pohańbił, Królestwo pohańbił - rzekł król -mam-li go za to miodem smarować?
A Maćko umilkł, gdyż na wspomnienie o Zbyszku żal ścisnął go nagle za gardło, i dopiero
po długiej chwili jął mówić wzruszonym jeszcze i przerywanym głosem:
- Anim ja wiedział, że go tak miłuję - i dopiero teraz się pokazało, jak bieda przyszła.
Aleja stary, a on z rodu ostatni. Nie będzie jego - nie będzie nas. Królu miłościwy i
panie, ulitujże ty się nad rodem naszym!
Tu klęknął znowu Maćko i wyciągnąwszy przed się spracowane na wojnach ręce, mówił ze
łzami:
- Broniliśmy Wilna: łupy Bóg dał godne, komu ja to ostawię? Chce Krzyżak kary, panie -
niech będzie kara, ale pozwólcie, abych ja swoją głowę oddał. Co mi tam po żywocie bez
Zbyszka! Młody jest, niech ziemię wykupi i potomstwo płodzi, jako Bóg człowiekowi
przykazał. Nie zapyta się nawet Krzyżak, czyja głowa spadła, byle spadła. Hańba też z
tego nijaka na ród nie spadnie. Ciężko człowiekowi iść na śmierć, ale pomiarkowawszy, to
lepiej, żeby człek zginął, niż żeby ród miał zginąć...
I tak mówiąc, objął nogi królewskie, król zaś począł mrugać oczyma, co było u niego
oznaką wzruszenia, a wreszcie rzekł:
- Nie będzie tego, żeby ja opasanemu rycerzowi głowę kazał niewinnie ucinać! nie będzie,
nie będzie!
- I nie byłoby w tym sprawiedliwości - dodał kasztelan. -Prawo winnego przyciśnie, ale
nie smok ci to żaden, który nie patrzy, czyją krew chłepce. A wy uważcie, że właśnie
hańba by na wasz ród spadła, bo jeśliby bratanek wasz przystał na to, co mówicie, tedyby
i samego, i jego potomstwo za bezecnych wszyscy mieli... Na to Maćko:
- Nie przystałby on. Ale gdyby się to bez jego wiadomości stało, toby mnie potem pomścił,
jako i ja jego pomszczę...
- Ha! - rzekł Tęczyński - wskórajcie u Krzyżaka, by skargi zaniechał...
- Jużem u niego był.
- I co? - spytał, wyciągając szyję, król - co powiedział?
- Powiedział mi tak: "Trzeba było na tynieckiej drodze o darowanie prosić - nie
chcieliście, to teraz i ja nie chcę".
- A wy czemu nie chcieli?
- Bo przykazał nam z koni zsiąść i na piechotę przepraszać.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional