lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 497

szwedzki zniósł i góralów ratował, w ucisku od Szwedów będących...
- To zaś i górale Szwedów już biją?
- Oni najpierwsi zaczęli; jeno, jako to głupie chłopstwo, chcieli zaraz Kraków
siekierkami odbierać, których jenerał Duglas rozprószył, gdyż oni w równinach
eksperiencji żadnej nie mają, ale co w góry za nimi kilka partii posłali, to z tych żaden
człowiek nie wrócił. Teraz pan Wojniłłowicz one chłopstwo wspomógł, sam zaś do pana
marszałka do Lubowli poszedł i z jego się wojskami połączył.
- Zali pan marszałek Lubomirski przeciw Szwedom stoi?
- Różnie o nim gadali, że się i na tę, i na tę stronę namyślał, ale jak już poczęto w
całym kraju na koń siadać, tak i on się na Szwedów zawziął. Możny to pan i siła złego
może im uczynić! Sam on jeden mógłby z królem szwedzkim wojować. Powiadają też ludzie, że
do wiosny ani jednego Szweda w Rzeczypospolitej nie będzie...
- Da Bóg, że się to stanie!
- Jakże ma być inaczej, wasza miłość, skoro za oblężenie Częstochowy wszyscy się przeciw
nim zawzięli. Wojsko się buntuje, szlachta bije ich już, gdzie może, chłopstwo się w kupy
zbiera, a do tego Tatarzy idą, idzie chan własną osobą, który Chmielnickiego i Kozaków
pobił i obiecał ich ze szczętem zetrzeć, chyba że na Szwedów ruszą.
- Ale i Szwedzi mają jeszcze znacznych stronników między panami a szlachtą?
- Ten się ich jeno trzyma, kto musi, a i tacy pory tylko wyczekują. Jeden książę wojewoda
wileński szczerze do nich przystąpił, toteż na złe mu to wyszło.
Kmicic aż konia wstrzymał i jednocześnie za bok się uchwycił, bo go ból srogi przeszył.
- Na Boga ! -zawołał stłumiwszy jęk - gadajże mi, co się z Radziwiłłem dzieje? Zali
ciągle siedzi w Kiejdanach?
- Bramo z kości słoniowej! - rzekł stary - tyle ja wiem, co ludzie gadają, a Bóg wie,
czego nie gadają. Mówią jedni, że książę wojewoda już nie żywie; inni, że się jeszcze
panu Sapieże broni, ale ledwie tchnie. Podobno na Podlasiu się ze sobą mocowali i pan
Sapieha zmógł, bo Szwedzi nie mogli księcia wojewody ratować... Teraz prawią, że w
Tykocinie przez pana Sapiehę oblężon i że już po nim.
- Chwała Bogu! Zacni tryumfują nad zdrajcami!... Chwała Bogu! Chwała Bogu!
Kiemlicz popatrzył spode łba na Kmicica i sam nie wiedział, co ma myśleć. Przecie wiadomo
było w całej Rzeczypospolitej, że jeżeli Radziwiłł zatriumfował z początku nad swymi
własnymi wojskami i nad szlachtą, która szwedzkiego panowania nie chciała, to stało się
to w znacznej części dzięki Kmicicowi i jego ludziom.
Lecz z tą myślą stary nie zdradził się przed swym pułkownikiem i jechali dalej w
milczeniu.
- A co się dzieje z księciem koniuszym? - spytał wreszcie pan Andrzej.
- Nie słyszałem o nim nic, wasza miłość - odrzekł Kiemlicz. - Może jest w Tykocinie, a
może u elektora. Teraz tam wojna i król szwedzki osobą własną do Prus wyruszył, a my
tymczasem naszego pana wyglądamy. Daj go Bóg! bo niechby się tylko pokazał, wszyscy by co
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional