lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 493

poczęli słuchać uważnie.
- Niech ten klasztor złoży nam jakikolwiek okup - mówił dalej Wrzeszczowicz -wówczas nikt
nie powie, żeśmy go zdobyć nie mogli, jeno żeśmy nie chcieli.
- Ale czy oni się zgodzą? - spytał książę Heski.
- Moją głowę w zakład stawię - odparł Weyhard - i więcej nad to: mój honor żołnierski!
- Może to być! -rzekł nagle Sadowski. - Mamy dość tego oblężenia my, ale mają go dość i
oni. Co wasza dostojność o tym myśli?
Miller zwrócił się do Wrzeszczowicza:
- Niejedną ciężką, cięższą niż kiedykolwiek w życiu chwilę przebyłem z przyczyny waszych
rad, panie hrabio, jednak za tę ostatnią dziękuję i wdzięczność zachowam.
Wszystkie piersi Iżej odetchnęły. Rzeczywiście, nie mogło już chodzić o nic innego jak o
wycofanie się z honorem.
Nazajutrz, w dzień świętego Szczepana, oficerowie zgromadzili się co do jednego, aby
wysłuchać odpowiedzi księdza Kordeckiego na list Millera, który obejmował propozycję
okupu, a był wysłany od rana.
Przyszło długo czekać. Miller udawał wesołość, ale przymus był widoczny w jego twarzy.
Nikt z oficerów nie mógł usiedzieć na miejscu. Wszystkie serca biły niespokojnie.
Książę Heski i Sadowski stali pod oknem, rozmawiając z cicha.
- Co waszmość myślisz? zgodzą się? - zapytał pierwszy.
- Wszystko za tym mówi, że się zgodzą. Kto by nie chciał pozbyć się tak straszliwego bądź
co bądź niebezpieczeństwa za cenę kilkunastu tysięcy talarów, zwłaszcza że mnisi
światowych ambicyj i żołnierskich honorów nie mają, a przynajmniej mieć nie powinni. Boję
się tylko, czy jenerał za wiele nie zażądał.
- Ile zażądał?
- Czterdzieści tysięcy talarów od mnichów, a dwadzieścia od szlachty. No! ale w
najgorszym razie będą się chcieli potargować.
- Ustępujmy, na Boga, ustępujmy! Gdybym wiedział, że nie mają pieniędzy, wolałbym im ze
swoich pożyczyć, byle chociaż z pozorem honoru pozwolili nam odejść.
- A ja powiem waszej książęcej mości, że lubo tym razem uznaję radę Wrzeszczowicza za
dobrą i wierzę w to, że się okupią, taka mnie gorączka trawi, że wolałbym dziesięć
szturmów niż to oczekiwanie.
- Uf! masz waszmość słuszność. Ale ten Wrzeszczowicz jednak... może zajść wysoko...
- Choćby na szubienicę.
Rozmawiający nie odgadli. Hrabiego Weyharda Wrzeszczowicza czekał bowiem gorszy los nawet
od szubienicy.
Lecz tymczasem huk wystrzałów przerwał im dalszą rozmowę.
- Co to jest? strzały z fortecy?! - krzyknął Miller.
I zerwawszy się jak opętany, wybiegł z izby.
Wybiegli za nim wszyscy i poczęli nasłuchiwać. Odgłos regularnych salw dochodził istotnie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional