lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 482

wyrwać, ale pobić żołnierzy i Kuklinowskiego storturować... tego człowiek nie mógł
dokonać, to chyba diabeł!
- Coś podobnego nigdy się nie przygodziło... To niepodobne do wiary!- szepnął Sadowski.
- Pokazał ten Kmicic, co umie! - odrzekł książę Heski. - A nie wierzyliśmy wczoraj
Polakom, gdy nam mówili, co to za ptak; myśleliśmy, że koloryzują, jak oni zwykle.
- Oszaleć! -krzyknął Wrzeszczowicz.
Miller trzymał się rękami za głowę i nic nie mówił. Gdy wreszcie podniósł oczy,
błyskawice gniewu krzyżowały się w nich z błyskawicami podejrzeń.
- Panie Zbrożek -rzekł - choćby to był szatan, nie człowiek, bez pomocy, bez jakowejś
zdrady nie mógłby on tego dokonać. Kmicic miał tu swoich admiratorów, a Kuklinowski swych
wrogów i waszmość należałeś do ich liczby.
Zbrożek był to w całym znaczeniu tego słowa zuchwały żołnierz, dlatego usłyszawszy zarzut
do siebie wymierzony, przybladł jeszcze mocniej, zerwał się z miejsca, zbliżył się do
Millera i zastąpiwszy mu drogę spojrzał wprost w oczy.
- Czy wasza dostojność mnie posądzasz?... - zapytał.
Nastała bardzo ciężka chwila. Wszyscy obecni nie mieli najmniejszej wątpliwości, iż jeśli
Miller da odpowiedź twierdzącą, nastąpi niechybnie coś strasznego i niesłychanego w
dziejach wojskowych. Wszystkie ręce spoczęły na rękojeściach rapierów. Sadowski obnażył
nawet swój zupełnie.
Lecz w tej chwili oficerowie ujrzeli przez okna, iż podwórzec zaroił się od polskich
jeźdźców. Prawdopodobnie przybywali oni także z wieściami o Kuklinowskim, wszelako w
razie zajścia stanęliby niechybnie po stronie Zbrożka. Widział ich i Miller, a lubo
bladość wściekłości wystąpiła mu na twarz, jednak pohamował się i udając, że nie
spostrzega nic wyzywającego w postępowaniu Zbrożka, odparł głosem, który starał się
uczynić naturalnym:
- Opowiedz nam wasza mość szczegółowo, jak się to stało?
Zbrożek stał jeszcze czas jakiś z rozdętymi nozdrzami, lecz opamiętał się także, a przy
tym myśl jego zwróciła się w inną stronę, gdyż towarzysze, którzy właśnie nadjechali,
weszli do izby.
- Kuklinowski zamordowan! - powtarzali jeden za drugim.
- Kuklinowski zabit!
- Oddział jego rozprasza się! Źołnierze jego szaleją!
- Pozwólcie, panowie, przyjść do słowa panu Zbrożkowi, który pierwszy przyniósł nowinę! -
zawołał Miller.
Po chwili uciszyło się i pan Zbrożek tak mówić począł:
- Wiadomo panom, żem na ostatniej naradzie wyzwał Kuklinowskiego na kawalerski parol.
Byłem admiratorem Kmicica, prawda, bo i wy, choć jego nieprzyjaciele, musicie przyznać,
że nie lada kto mógł spełnić takie dzieło, jak owo rozsadzenie tej armaty. Odwagę i w
nieprzyjacielu cenić należy, dlatego podałem mu rękę, ale on mi swej umknął i zdrajcą
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional