lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 475

- Wyjdź tam który konia potrzymać! Stary skoczył żywo. Nastała chwila ciszy, po czym
czyhających w stodole doszła następująca rozmowa:
- To ty, Kiemlicz? Co, u pioruna! czyś się wściekł, czyś zgłupiał?!.. Noc! Miller śpi.
Straż nie chce puszczać, mówią, że żaden oficer nie wyjeżdżał!... Co to jest?
- Oficer tu czeka w stodole na waszą miłość. Przyjechał zaraz po odjeździe waszej
miłości... i powiada, że się z waszą miłością zminął, więc czeka
- Co to wszystko znaczy?... A jeniec?
- Wisi.
Wierzeje skrzypnęły i Kuklinowski wsunął się do stodoły, lecz zanim krok postąpił, dwie
żelazne ręce porwały go za gardło i zdusiły krzyk przerażenia. Kosma i Damian z wprawą
prawdziwych zbójców rzucili go na ziemię, klękli mu na piersiach gniotąc je tak, aż żebra
poczęły trzeszczeć, i w mgnieniu oka zakneblowali mu usta.
Wówczas Kmicic wysunął się naprzód i poświeciwszy mu kwaczem w oczy, rzekł:
- Ach, to pan Kuklinowski!... Teraz ja mam z waścią do pogadania!
Twarz Kuklinowskiego była siną, żyły wytężone tak, iż zdawało się, że pękną lada chwila,
ale w jego wyszłych na wierzch i nabranych krwią oczach przynajmniej tyle było zdumienia,
ile przerażenia.
- Rozebrać go i na belkę! - zawołał Kmicic.
Kosma i Damian poczęli go rozbierać tak gorliwie, jakby i skórę razem z szatami chcieli z
niego zedrzeć.
Po upływie kwadransa Kuklinowski wisiał już skrępowany za ręce i za nogi, na kształt
półgęska, na belce. Wówczas Kmicic wziął się w boki i począł się chełpić straszliwie.
- Cóż, panie Kuklinowski - rzekł - kto lepszy: Kmicic czy Kuklinowski?...
Wtem porwał palący się kwacz i postąpił krok bliżej.
- Toż twój obóz o strzelenie z łuku, twój tysiąc złodziejów na zawołanie... Toż twój
jenerał szwedzki opodal, a ty na tej samej belce wisisz, na której mnie myślałeś
przypiekać... Poznajże Kmicica! Ty chciałeś się z nim równać, do kompanii jego należeć, w
paragon z nim wchodzić?... Ty rzezimieszku ! ty podłoto!... ty strachu na stare baby!...
ty wyskrobku ludzki!... ty panie Szelmowski z Szelmowa! ty kutergębo! ty chamie! ty
niewolniku!... Mógłbym cię kozikiem kazać zarżnąć jak kapłona, ale wolę cię żywcem
przypiec, jak ty mnie chciałeś.
To rzekłszy podniósł kwacz i przyłożył go do boku nieszczęsnego wisielca, lecz trzymał go
dłużej, dopóki swąd spalonego ciała nie począł się rozchodzić po stodole.
Kuklinowski skurczył się, aż lina poczęła się z nim kołysać. Oczy jego, utkwione w
Kmicica, wyrażały straszny ból i nieme błaganie o Iitość, z zatkanych ust wydobywały się
jęki żałosne; lecz wojny zatwardziły serce pana Andrzeja i nie było w nim litości,
zwłaszcza dla zdrajców.
Więc odjąwszy wreszcie kwacz od boku Kuklinowskiego, przyłożył mu go na chwilę pod nos;
osmalił wąsy, rzęsy, i brwi, po czym rzekł:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional