lektory on-line

Krzyżacy - Strona 470

ukazywał je żonie i dzieciom, mówiąc:
- Wiecie, co to się tam tak łyska nad kurzawą? To groty ko-pij i sulic. Wszędy już widać
wici doszły i zewsząd ciągnie naród na Niemca.
Jakoż tak było. Niedaleko za granicą Bogdańca spotkali brata Jagienki, młodego Jaśka ze
Zgorzelic, który jako dziedzic dość możny szedł w trzy kopie, a luda prowadził z sobą
dwudziestu.
Wkrótce potem na rozstaju wychyliło się ku nim z tumanów zarosłe oblicze Cztana z Rogowa,
który nie był wprawdzie przyjacielem Bogdanieckich, ale teraz krzyknął z dala: "Bywaj na
psubraty!" - i skłoniwszy się im życzliwie, pocwałował w siwym obłoku dalej. Spotkali
także i starego Wilka z Brzozowej. Głowa już mu się trzęsła nieco ze starości, ale
ciągnął i on, by pomścić śmierć syna, którego mu na Śląsku Niemcy zabili.
I w miarę jak zbliżali się do Sieradza, coraz częstsze były po drogach obłoki kurzawy, a
gdy z dala ukazały się już wieże miejskie, cały gościniec roił się od rycerstwa, od
sołtysów i od zbrojnych miejskich pachołków, którzy wszyscy ciągnęli na miejsce zbioru.
Widząc tedy ów lud rojny a czerstwy i tęgi, w boju upo-my, a na niewygody, słoty, chłody
i wszelkie trudy nad wszystkie inne wytrzymały, krzepił się w sercu stary Maćko i pewne
wróżył sobie zwycięstwo.
Rozdział XLIX
I wojna wybuchła wreszcie, nieobfita z początku w bitwy, ale w pierwszych chwilach
niezbyt dla Polaków pomyślna. Nim nadciągnęły siły polskie, zdobyli Krzyżacy Bobrowniki,
zrównali z ziemią Złotoryję - i znów zajęli nieszczęsną, a z takim trudem niedawno
odzyskaną ziemię dobrzyńską. Lecz pośrednictwo czeskie i węgierskie przygasiło na czas
burzę wojenną. Nastąpił rozejm, w czasie którego Wacław, król czeski, miał sądzić spory
między Polską a Zakonem.
Nie przestano jednak gromadzić wojsk i posuwać ich ku sobie w czasie zimowych i
wiosennych miesięcy, gdy zaś przekupiony król czeski wydał wyrok na korzyść Zakonu, wojna
musiała wybuchnąć na nowo.
A tymczasem nadeszło lato, a z nim razem nadciągnęły "narody" pod Witoldem. Po przeprawie
pod Czerwieńskiem połączyły się oba wojska i chorągwie książąt mazowieckich. Z drugiej
strony w obozie pod Świeciem stanęło sto tysięcy zakutych w żelazo Niemców. Chciał król
przeprawić się przez Drwęcę i pójść krótką drogą ku Malborgowi, lecz gdy przeprawa
okazała się niepodobną, zawrócił od Kurzętnika ku Działdowu i po skruszeniu zamku
krzyżackiego Dąbrowna, czyli Gilgenburga, położył się tamże obozem.
Zarówno on, jak i dostojnicy polscy i litewscy wiedzieli, że walna rozprawa musi wkrótce
nastąpić, nikt jednak nie sądził, żeby miało przyjść do niej prędzej niż za kilka dni.
Przypuszczano, że mistrz, zabieżawszy drogę królowi, zechce dać wypoczynek swym zastępom,
aby do śmiertelnej walki stanęły nieutrudzone i świeże. Tymczasem wojska królewskie
zatrzymały się na noc w Dąbrownie. Wzięcie tej fortecy, lubo bez rozkazów, a nawet wbrew
woli rady wojennej, napełniło otuchą serce króla i Witolda, zamek to bowiem był potężny,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional