lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 47

- Kazałem dać po sto batożków burmistrzowi i radnym! -wyrecytował jednym tchem pan
Andrzej.
Oleńka nie odrzekła nic, jeno ręce wsparła na kolanach, głowę spuściła na piersi i
pogrążyła się w milczeniu.
- Zetnij szyję! -wołał Kmicic - ale nie gniewaj się!... Jeszczem wszystkiego nie wyznał...
- Jeszcze? -jęknęła panna.
- Bo to oni potem posłali do Poniewieża o pomoc. Przyszło sto głupich pachołków z
oficyjerami. Tych przepłoszyłem, a oficyjerów... na Boga, nie gniewaj się!... kazałem
gołych pognać kańczugami po śniegu,tak jakem raz panu Tumgratowi w Orszańskiem uczynił...
Billewiczówna podniosła głowę; surowe jej oczy pałały gniewem, a purpura wystąpiła na
policzki.
- Waćpan nie masz wstydu i sumienia! - rzekła.
Kmicic spojrzał zdziwiony, zamilkł na chwilę, po czym spytał zmienionym głosem :
- Prawdęli mówisz czy udajesz?
- Prawdę mówię, że hajdamaki godny to uczynek, nie kawalera !... Prawdę mówię, bo mi
reputacja waćpana na sercu leży, bo mi wstyd, żeś ledwie przyjechał, już cię całe
obywatelstwo ma za gwałtownika i palcami ukazuje!...
- Co mi tam wasze obywatelstwo! Dziesięciu chałup jeden pies strzeże i jeszcze niewiele
ma roboty.
- Ale nie masz infamii na tych chudopachołkach, nie masz hańby na niczyim imieniu. Nikogo
tu sądy ścigać nie będą prócz waćpana !
- Ej, niechże cię o to głowa nie boli. Każdy sobie pan w naszej Rzeczypospolitej, kto
jeno ma szablę w garści i lada jaką partię zebrać potrafi. Co mi czynią? kogo ja się tu
boję?
- Jeśli waćpan nikogo się nie boisz, to wiedz o tym, że ja się boję gniewu bożego... i
łez ludzkich się boję, i krzywd! A hańbą z nikim dzielić się nie chcę; chociażem
niewiasta słaba, przecie mi miła cześć imienia może więcej niż niejednemu, który się
kawalerem powiada.
- Na Boga! nie groźże mi rekuzą, bo mnie jeszcze nie znasz...
- O, wierzę, że i mój dziad waćpana nie znał!
Oczy Kmicica poczęły skry sypać, ale i w niej się rozigrała krew billewiczowska.
- Rzucaj się waćpan, zgrzytaj ! - mówiła śmiało dalej -jać się nie ulęknę, chociażem
sama, a waść masz całą chorągiew rozbójników pod sobą; niewinność moja mnie broni!...
Myślisz, że nie wiem, iżeście w Lubiczu wizerunki postrzelali i że dziewczęta na rozpustę
ciągacie?... Waść to mnie nie znasz, jeśli myślisz, że zmilczę pokornie. Chcę poczciwości
od waćpana i tego wymagać żaden mi testament nie zabroni... Owszem, wola mojego dziada
jest, żebym tylko poczciwego żoną była...
Kmicic widocznie zawstydził się tych sprawek lubickich, bo spuściwszy głowę spytał
cichszym już głosem :
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional