lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 455

powiedzieć: brońcie się, o poddaniu nie myślcie, bo Szwedzi już cienko przędą i licho ich
w oczach bierze.
Zdumieli się zakonnicy i mężowie świeccy widząc takiego posła; naraz pan miecznik
sieradzki zakrzyknął:
- Jak mi Bóg miły, to jakiś uczciwy człowiek!
I skoczywszy ku niemu począł mu ręką potrząsać, a pan Śladkowski drugą, wolną, znów
podgarnął czuba i mówił dalej:
- Źem nie jest szelmą, to się także zaraz pokaże. Kreowałem się Millerowi posłem jeszcze
i dlatego, by wam nowin udzielić, które są tak pomyślne, ze chciałbym je wszystkie, mój
dobry panie, jednym tchem wypowiedzieć... Dziękujcie Bogu i Najświętszej Jego
Rodzicielce, że was obrała za narzędzia do odwrócenia serc ludzkich! Waszym to
przykładem, waszą obroną kraj nauczony poczyna zrzucać z siebie jarzmo szwedzkie. Co tu
gadać! Biją Szwedów w Wielkopolsce i na Mazurach, znoszą mniejsze oddziały, zalegają
drogi i pasy. W kilku już miejscach srogiego dali im łupnia. Szlachta siada na koń,
chłopi, mój dobry panie, w kupy się zbierają, a jak złapią jakiego Szweda, to pasy z
niego drą. Wióry lecą, kłaki lecą! Ot, co jest! ot, do czego przyszło! A kto to sprawił?
Wy!
- Anioł to, anioł powiada! - wołali zakonnicy i szlachta wznosząc do nieba ręce.
- Nie anioł, ale do usług, Śladkowski, podstoli rawski... Nic to! Słuchajcie dalej: Chan,
pomny na dobrodziejstwa pana naszego, króla prawowitego Jana Kazimierza, któremu niech
Bóg da zdrowie i panowanie w najdłuższe lata, idzie z pomocą i już wszedł w granicę
Rzeczypospolitej, Kozaków, którzy się oponowali, na sieczkę rozniósł i wali w sto tysięcy
ordy pod Lwów, a Chmielnicki, volens nolens, z nim razem.
- Dla Boga! dla Boga! - powtarzały różne głosy, jakoby przygnębione szczęściem.
A pan Śladkowski aż się zapocił i machając rękoma coraz żywiej, krzyczał:
- Nic to jeszcze!... Pan Czarniecki, któremu Szwedzi pierwsi nie dotrzymali punktów, bo
mu piechotę z Wolfem porwali, czuje się wolnym od słowa i na koń już siada. Król
Kazimierz wojsko zbiera i lada dzień do kraju wkroczy, a hetmani, słuchajcie, ojcowie,
hetmani: pan Potocki i pan Lanckoroński, z nimi zaś całe wojsko, czekają tylko na wejście
króla, by Szwedów odstąpić i przeciw nim szable zwrócić. Tymczasem z panem Sapiehą się
porozumiewają i z chanem. Szwedzi w strachu, ogień w całym kraju, wojna w całym kraju...
kto żyw, w pole wychodzi!
Co działo się w sercach zakonników i szlachty, trudno opisać, trudno wypowiedzieć.
Niektórzy płakali, inni padali na kolana, inni powtarzali: ?Nie może być, nie może być!"
- co usłyszawszy pan Śladkowski zbliżył się do wielkiego krucyfiksu wiszącego na ścianie
i tak mówił:
- Kładę ręce na tych nogach Chrystusowych, gwoździem przybitych, i przysięgam, jako
szczerą i czystą prawdę powiadam. Powtarzam wam tylko: brońcie się, nie upadajcie, nie
ufajcie Szwedom, nie liczcie na to, byście pokorą i poddaniem się mogli jakiekolwiek
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional