lektory on-line

Krzyżacy - Strona 455

- Nie tylko po dworach, lecz i po zamkach, ba! nawet na królewskim dworze - odrzekł
Maćko. Po czym zwrócił się do niewiast:
- Kiedyście do niczego, ruszajcie do czeladnej!
- To niech mi też grzanej wody przyniosą - dodała dziewczyna.
Maćko wyszedł razem z niewiastami, niby dla pilnowania, aby w posłudze nie było marudztwa
- i po chwili wysłał grzaną wodę, którą gdy zostawiono w izbie, młodzi zostali sami.
Jagienka, zamoczywszy naprzód nałęczkę, poczęła nią zwilżać silnie włosy Zbyszkowe, gdy
zaś przestały się wichrzyć i opadły ciężarem wilgoci, wzięła grzebień i siadła na ławie
obok młodzianka, aby zabrać się do dalszej roboty.
I tak siedzieli tuż koło siebie, oboje nad miarę śliczni i nad miarę w sobie rozkochani,
ale stropieni i milczący. Jagienka poczęła wreszcie układać jego złote włosy, a on czuł
bliskość jej wzniesionych ramion, jej dłoni i drżał od stóp do głowy, hamując się całą
siłą woli, aby nie porwać jej wpół i nie przycisnąć ze wszystkich sił do piersi.
W ciszy słychać było przyspieszone ich oddechy.
- Możeś ty chory? - spytała po chwili dziewczyna. - Co ci jest?
- Nic! - odpowiedział młody rycerz.
- Bo jakoś tak dychasz.
- I ty dychasz...
Znów zapadła cisza. Policzki Jagienki zakwitły jak róże, czuła bowiem, że Zbyszko oczu
nie odrywa ani na chwilę od jej twarzy, więc chcąc zagadać własne zakłopotanie, znów
zapytała:
- Czego się tak patrzysz?
- Wadzi ci?
- Nie wadzi mi, jeno się pytam.
- Jagienka?
- Co...
Zbyszko nabrał w piersi powietrza, westchnął, poruszył ustami, jakby zabierając się do
dłuższej rozmowy, ale widać nie starczyło mu jeszcze odwagi, bo tylko powtórzył znów:
- Jagienka?...
- Co?
- Kiedy się boję coś rzec...
- Nie bój się. Prosta ja dziewczyna, nie żaden smok.
- Jużci, nie smok! Ale że stryj Maćko powiada, że cię chce brać!...
- Bo chce, jeno nie dla siebie.
I zamilkła, jakby przestraszona własnymi słowy.
- Przemiły Bóg! Jaguś moja... A ty co na to, Jaguś? - zawołał Zbyszko.
Lecz jej niespodzianie oczy wezbrały łzami, śliczne usta poczęły drgać, a głos stał się
tak cichy, że Zbyszko ledwo mógł dosłyszeć, gdy rzekła:
- Tatuś i opat chcieli... a ja - to... ty wiesz!... Na te słowa radość buchnęła mu w
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional