lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 448

czarownice, w astrologów i w alchemię.
Nosił się po polsku, gdyż uważał ten strój za najodpowiedniejszy dla kawalerzysty; jeno
wąs, jeszcze czarny, podstrzygał po szwedzku i rozczapierzał w zadartych do góry końcach.
Mówiąc, zdrobniał wszystkie wyrazy jak dziecko, co dziwne czyniło wrażenie w ustach
takiego wcielonego diabła i okrutnika żłopiącego krew ludzką. Mówił dużo i chełpliwie,
oczywiście miał się za znamienitą osobę i jednego z pierwszych w świecie pułkowników
jazdy.
Miller, który, lubo w szerszym zakroju, sam do podobnego gatunku ludzi należał, cenił go
wielce, a zwłaszcza lubił go sadzać u swego stołu. Obecnie Kuklinowski sam narzucił mu
się na pomocnika, zaręczając, że wymową swą wnet księży do opamiętania przywiedzie.
Poprzednio jeszcze, gdy po aresztowaniu księży pan Zamoyski, miecznik sieradzki, wybierał
się sam własną osobą do obozu Millera i żądał zakładnika, Miller posłał Kuklinowskiego;
pan Zamoyski i ksiądz Kordecki nie przyjęli go jednak, jako człeka nieodpowiedniej
godności.
Od tej pory, dotknięty w miłości własnej, Kuklinowski powziął śmiertelną urazę do
obrońców Jasnej Góry i postanowił wszelkimi siłami im szkodzić. Wybrał się więc w
poselstwie, raz dla samego poselstwa, a po wtóre, żeby wszystko obejrzeć i tu i owdzie
złe ziarno rzucić. Ponieważ z dawna znajomy był panu Czarnieckiemu, zbliżył się zatem do
bramy przez niego strzeżonej; lecz pan Czarniecki spał właśnie, Kmicic go zastępował; on
też wprowadził gościa i zawiódł go do definitorium.
Kuklinowski rzucił okiem znawcy na pana Andrzeja i wnet wpadła mu bardzo w oko nie tylko
postawa, ale i wzorowy żołnierski moderunek młodego junaka.
- Źołnierzyk zaraz prawdziwego żołnierzyka odgadnie - rzekł podnosząc rękę do kołpaka. -
Nie spodziewałem się, żeby księżulkowie mieli tak grzecznych oficerów na kondycyjce.
Jakże godność, proszę?...
W Kmicicu, który miał gorliwość każdego nowo nawróconego, aż dusza się wzdrygała,
szczególnie na Polaków Szwedom służących; jednakże wspomniał na niedawne gniewy księdza
Kordeckiego, na wagę, którą tenże do układów przywiązywał, więc odrzekł chłodno, ale
spokojnie:
- Jestem Babinicz, dawny pułkownik wojsk litewskich, a teraz wolentariusz w służbie
Najświętszej Panny.
- A ja Kuklinowski, także pułkownik, o którym musiałeś waść słyszeć, bo czasu niejednej
wojenki o tym nazwisku i o tej szabelce (tu uderzył się po boku) wspominano nie tylko tu
w Rzeczypospolitej, ale i za granicą.
- Czołem ! - rzekł Kmicic - słyszałem.
- No, proszę... toś waść z Litwy?... I tam bywają sławni żołnierze... My to wiemy o
sobie, bo też trąbę sławy słychać z jednego końca świata w drugi... Znałżeś tam waszmość
niejakiego Kmicica?
Pytanie padło tak nagle, że pan Andrzej stanął jak wryty.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional