lektory on-line

Krzyżacy - Strona 442

Ale to wszystko zależało od tego, czy Zbyszko wróci - a to była rzecz niepewna i zależna
od łaski boskiej. Mówił sobie tedy Maćko, że trzeba mu być teraz z Panem Bogiem jak
najlepiej i nie tylko w niczym mu się nie narazić, ale czym można, to go zjednać. W tej
chęci nie żałował dla kościoła w Krześni ni wosku, ni odsepów, ni zwierzyny, a pewnego
wieczora, przyjechawszy do Zgorzelic, tak rzekł do Jagienki:
- Do Krakowa ci jutro jadę, do grobu świętej naszej królowej Jadwigi.
A ona aż zerwała się z ławy ze strachu.
- Zaliście dostali jaką złą nowinę?
- Nijakiej nowiny nie było, bo i nie mogło jeszcze być. Ale ty pamiętasz, jako wtedy,
gdym chorzał od tego zadziora w boku -co toście, wiesz, po bobry ze Zbyszkiem chodzili -
ślubowałem, że jeśli Bóg mi wróci zdrowie, to do tego grobu pójdę. Bardzo mi wonczas
wszyscy tę chęć chwalili. I pewnie! Ma tam Pan Bóg dość świętej czeladzi, ale przecie
byle święty nie znaczy i tam tyle, co nasza Pani, której urazić nie chcę i wskroś tej
przyczyny, że mi i o Zbyszka chodzi.
- Prawda! jako żywo! - rzekła Jagienka. - Ale żeście dopiero z takiej okrutnej wędrówki
wrócili...
- To i co! Wolę już wszystko naraz odbyć, a potem siedzieć spokojnie doma aż do
Zbyszkowego powrotu. Niech jeno królowa nasza wstawi się za nim do Pana Jezusa, to mu
przy dobrej zbroi i dziesięciu Niemców nie poradzi... Będę potem z lepszą nadzieją
kasztel budował.
- Ale też kości macie niepożyte!
- Pewnie, żem jeszcze jary. Powiem ci też i co innego. Niech Jaśko, któren się w drogę
rwie, jedzie ze mną. Jam człek doświadczony i pohamować go potrafię. A gdyby przygoda się
jaka trafiła - bo to chłopaka ręce swędzą - to wiesz przecie, że i potykać mi się nie
nowina, zarówno pieszo, jak konno - na miecze alibo na topory...
- Wiem! Nikt go lepiej od was nie ustrzeże.
- Ale tak myślę, że nie przygodzi się potykać, bo póki królowa żyła, to pełno bywało w
Krakowie obcych rycerzy, którzy jej urodę chcieli oglądać - ale teraz wolą do Malborga
ciągnąć, bo tam beczki z małmazją pękatsze.
- Ba! przecie jest nowa królowa.
A Maćko skrzywił się i machnął ręką:
- Widziałem! - i nic więcej nie rzekę - rozumiesz. Po chwili zaś dodał:
- Za trzy albo cztery niedziele będziemy z powrotem. Jakoż tak się stało. Kazał tylko
stary rycerz poprzysiąc Jaśkowi na rycerską cześć i na głowę świętego Jerzego, że się w
żadną dalszą drogę nie będzie napierał - i wyjechali.
W Krakowie stanęli bez przygody, bo kraj był spokojny, a od wszelkich napadów ze strony
zniemczonych książątek granicznych i zbójów-rycerzy niemieckich ubezpieczał go strach
przed potęgą Królestwa i męstwem mieszkańców. Po odprawieniu ślubów dostali się przez
Powałę z Taczewa i kniazika Jamonta na dwór królewski. Myślał Maćko, że i na dworze, i po
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional