lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 436

rozmawiali, a w klasztorze po rannej mszy panowała radość niezmierna. Ci, którzy na
wycieczkę nie chodzili, wypytywali jej uczestników: jak się wszystko odbyło? Uczestnicy
zaś chełpili się strasznie, wysławiając swoje męstwo i klęskę, którą nieprzyjacielowi
zadali.
Między księżmi i niewiastami nawet ciekawość przemogła. Białe habity i niewieście szaty
zaległy mury. Piękny i radosny był to dzień. Niewiasty skupiły się koło pana
Czarnieckiego, wołając: ?Zbawca nasz! opiekun!" On zaś bronił się, zwłaszcza gdy w ręce
chciały go całować, i ukazując na Kmicica mówił:
- Temu także dziękujcie! Babinicz on jest, ale nie baba! W ręce on się całować nie da, bo
mu się jeszcze od krwi lepią; ale jeśli która z młodszych w gębę zechce, to tak myślę, że
się nie będzie wzdragał!
Młodsze rzucały istotnie wstydliwe i wabne zarazem spojrzenia na pana Andrzeja
podziwiając wspaniałą jego urodę; lecz on nie odpowiadał oczyma na owe nieme pytania, bo
mu widok tych dziewcząt przypomniał Oleńkę.
?Ej, ty moja niebogo! - pomyślał - żebyś choć wiedziała, że ja już u Najświętszej Panny
na ordynansie, w jej obronie się tym nieprzyjaciołom oponuję, którym ku swojemu
umartwieniu służyłem dawniej..."
I obiecał sobie, że zaraz po oblężeniu do niej do Kiejdan napisze i Sorokę z listem
popchnie. ?Przecie nie gołe słowa i obietnice jej poślę, bo już i uczynki są za mną,
które bez chwalby próżnej, ale akuratnie w liście wypiszę. Niech wie, że to ona sprawiła,
niech się ucieszy!"
I ucieszył się sam tą myślą tak dalece, że ani zauważył, jako dziewczęta mówiły do
siebie, odchodząc:
- Grzeczny kawaler, ale widać za wojną jeno patrzy i mruk nieużyty...
tom II
Rozdział XVI
Zgodnie z życzeniami swych oficerów Miller znowu rozpoczął układy. Przybył do klasztoru z
nieprzyjacielskiego obozu znamienity szlachcic polski, poważny wiekiem i wymową.
Jasnogórcy przyjęli go gościnnie, sądzili bowiem, że wrzekomo i z musu tylko będzie
przemawiał za poddaniem klasztoru, a naprawdę doda im zachęty i potwierdzi nowiny, które
już i przez mury oblężone się przedarły, o powstaniu w Wielkopolsce, o zniechęceniu wojsk
kwarcianych dla Szweda, o układach Jana Kazimierza z Kozakami, którzy jakoby okazywali
chęć powrotu do posłuszeństwa, wreszcie o groźnej zapowiedzi chana tatarskiego, że idzie
w pomoc wygnanemu królowi i wszystkich jego nieprzyjaciół ogniem i mieczem ścigać będzie.
Lecz jakże się zawiedli zakonnicy! Personat przyniósł bowiem wprawdzie sporą wiązkę
nowin, ale przerażających, zdolnych największy zapał ostudzić, najniezłomniejsze
postanowienie złamać, najgorętszą wiarę zachwiać. Otoczyli go księża i szlachta w
definitorium, wśród ciszy i uwagi; z jego ust zaś zdawała się płynąć sama szczerość i
boleść nad losami ojczyzny. Rękę często kładł na białej głowie, jak gdyby chcąc wybuch
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional