lektory on-line

Krzyżacy - Strona 428

- Cichaj! - zawołał Maćko w obawie, że Zbyszka chwyci taki sam niespodziany ból jak
wczoraj.
Ale na twarzy młodzianka odbiło się tylko rozrzewnienie i smutek.
- Będzie czas uradzać - rzekł po chwili. - W Płocku i tak musicie odpocząć.
- Starunku waszej miłości tam nie zbraknie - wtrącił Hiawa.
- Prawda! - rzekł Zbyszko - wiecie, że tam jest Jagienka? Jest dwórką przy księżnie
Ziemowitowej. Ba - ale przecie wiecie, bościeją sami tam przywieźli. Była i w Spychowie.
Aż mi to dziwno, żeście mi nic o niej u Skirwoiłły nie wspomnieli.
- Nie tylko była w Spychowie, ale bez niej Jurand alboby dotychczas macał koszturem
drogi, alboby zamarł gdzie przy drodze. Przywiozłem ją do Płocka wedle opatowego
dziedzictwa, a nie wspomniałem ci o niej, bo choćbym był wspomniał, byłoby to samo. Na
nic tyś, niebożę, wówczas nie baczył.
- Wielce ona was kocha - rzekł Zbyszko. - Chwalić Boga, że nijakie listy nie były
potrzebne, ale ona od księżny dostała listy za wami i przez księżnę od posłów krzyżackich.
- Niech Bóg za to dziewce błogosławi, bo lepszej na świecie nie ma! - rzekł Maćko.
Dalszą rozmowę przerwało im wejście Zyndrama z Maszkowic i Powały z Taczewa, którzy
zasłyszawszy o wczorajszym omdleniu Maćka, przyszli go dziś odwiedzić.
- Pochwalony Jezus Chrystus! - rzekł, przestąpiwszy próg, Zyndram. - Jakoże wam dziś?
- Bóg zapłać! Pomału! Zbyszko prawi, że byle mię wiater obwiał, to będzie całkiem dobrze.
- Co nie ma być?... będzie! Wszystko będzie dobrze - wtrącił Powała.
- Wywczasowałem się też na porządek! - odrzekł Maćko. -Nie tak jak wasze miłoście,
którzy, jako słyszę, ranoście wstali.
- Naprzód przychodzili do nas ludzie tutejsi mianować jeńców - rzekł Zyndram - a potem
oglądaliśmy gospodarstwo krzyżackie: Przedzamcze i oba zamki.
- Tęgie gospodarstwo i tęgie zamki! - mruknął posępnie Maćko.
- Pewnie, że tęgie. Na kościele są arabskie ozdobności, o których powiadali Krzyżacy, że
się takiego murowania od Saracenów w Sycylii nauczyli, a w zamkach komnaty ci osobliwe,
na Słupcach w pojedynkę alibo gromadami stojących. Obaczycie sami wielki refektarz.
Utwierdzenie też wszędy okrutne, jakiego nigdzie nie masz. Takich murów i kula kamienna,
chociażby największa, nie ugryzie. Wiera, iż miło patrzeć...
Zyndram mówił to tak wesoło, że Maćko spojrzał na niego zdziwiony i zapytał:
- A bogactwo ich, a porządki, a wojsko i gości - widzieliście?
- Wszystko nam pokazywali niby z gościności, a w rzeczy dlatego, aby serce w nas upadło.
- No i cóż?
- Ano, da Bóg, że jak przyjdzie wojna, wyżeniem ich het, za góry i morza - tam, skąd
przyszli.
A Maćko, przepomniawszy w tej chwili o chorobie, aż zerwał się na równe nogi ze
zdziwienia.
- Jak to, panie - rzekł. - Mówią, że rozum macie bystry... Bo mnie aż zemdliło, gdym się
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional