lektory on-line

Krzyżacy - Strona 426

dopiero teraz przypatrzył!...
Tu Maćko jakby w obawie, aby go kto nie dosłyszał, zniżył głos:
- I teraz widzę, żeś ty był praw, nie ja. Niech ręka boska broni, co to za moc, co to za
potęga! Swędzą naszych rycerzy ręce i chce im się jak najprędzej k'Niemcom, a nie wiedzą,
że Krzyżaków wszystkie narody i wszyscy królowie wspomagają, że pieniędzy u nich więcej,
że ćwiczenie lepsze, że zamki warowniejsze i sprzęt wojenny godniejszy. Niech ręka boska
broni!... I u nas, i tu mówią, że do wielkiej wojny przyjść musi i przyjdzie, ale gdy
przyjdzie, to niechże Bóg zmiłuje się nad naszym Królestwem i naszym narodem!
Tu objął dłońmi swą szpakowatą głowę, łokcie wsparł na kolanach i zamilkł.
Zbyszko zaś rzekł:
- A widzicie. W pojedynkę niejeden z naszych od nich tęż-szy, ale co do wielkiej wojny,
pomiarkowaliście sami.
- Oj, pomiarkowałem! a da Bóg, i ci posłowie królewscy po-miarkują także, a zwłaszcza
rycerz z Maszkowic.
- Widziałem, jako spochmumiał. Wielki z niego sprawca wojenny i powiadają, że nikt na
świecie nie rozumie się tak na wojnie.
- Jeśli prawda, to chyba jej nie będzie.
- Jeśli Krzyżacy obaczą, że mocniejsi, to właśnie będzie. I powiem wam szczerze: bogdaj
już przyszedł wóz alibo przewóz, gdyż dłużej nie lża nam tak żyć...
I z kolei Zbyszko, jakby przygniecion niedolą własną i powszechną, opuścił głowę, a Maćko
rzekł:
- Szkoda zacnego Królestwa, a boję się, by nas Bóg za zbytnią zuchwałość nie pokarał.
Pamiętasz, jak to rycerstwo przed katedrą na Wawelu przede mszą, wtedy kiedy ci to mieli
głowę uciąć i nie ucięli -samego Tymura Kuternogę wyzywało, któren czterdziestu królestw
jest panem i któren góry z głów ludzkich uczynił... Nie dość im Krzyżaków! wszystkich
naraz chcieliby wyzwać - i w tym może być obraza boska.
A Zbyszko na owo wspomnienie chwycił się za płowe włosy, bo go niespodzianie ogarnął żal
okrutny - i zakrzyknął:
- A któż mnie wówczas od kata zratował, jeśli nie ona! O Jezu! Danuśka moja!... O Jezu!...
I począł drzeć włosy, a następnie gryźć pięści, którymi łkanie chciał potłumić, tak
rozskowyczało się w nim serce z nagłego bólu.
- Chłopie! miej Boga w sercu!... cichaj! - wołał Maćko. -Co wskórasz? Hamuj się!
cichaj!...
Ale Zbyszko długi czas nie mógł się uspokoić i upamiętał się dopiero, gdy Maćko, który
był istotnie jeszcze chory, zesłabł tak bardzo, że zachwiał się na nogach i padł na ławę
w zupełnym zmysłów zamroczeniu. Wówczas młodzian położył go na tapczanie, pokrzepił
winem, które przysłał komtur zamkowy, i czuwał nad nim, póki stary rycerz nie zasnął.
Nazajutrz zbudzili się późno, rzeźwiejsi i wypoczęci.
No - rzekł Maćko - chyba jeszcze na mnie nie czas, i tak myślę, że byle mnie wiater polny
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional