lektory on-line

Krzyżacy - Strona 405

opowiesz swoje rzewliwe przygody.
I pociągnął go w kąt dziedzińca. Tam Zbyszko, siadłszy obok niego, począł mu opowiadać o
niedoli Juranda, o pochwyceniu Danusi i o tym, jako jej szukał i jako mu zmarła po
odbiciu. A Powała słuchał uważnie i na przemian to zdumienie, to gniew, to zgroza, to
litość odbijały mu się na obliczu. Wreszcie, gdy Zbyszko skończył, rzekł:
- Opowiem to królowi, panu naszemu! Ma on i tak upomnieć się u mistrza o małego Jaśka z
Kretkowa i srogiej domagać się kary na tych, którzy go porwali. A porwali dlatego, że
bogaty i chcą wykupu. Nic to u nich na dziecko rękę podnieść.
Tu zamyślił się nieco, po czym mówił dalej jakby do siebie samego:
- Nienasycone to plemię, gorsze od Turków i Tatarów. Bo oni w duszy i króla, i nas się
boją, a jednak od grabieży i mordów nie mogą się powstrzymać. Napadają wsie, rzezają
kmieciów, topią rybaków, chwytają dzieci jako wilcy. Cóż by to było, gdyby się nie
bali!... Mistrz na króla listy do obcych dworów wysyła, a w oczy mu się łasi, bo lepiej
od innych naszą potęgę rozumie. Ale przebierze się w końcu miara!
I znów na chwilę ucichł, a potem położył dłoń na ramieniu Zbyszka.
- Powiem królowi - powtórzył - a w nim wre już z dawna gniew jak ukrop w garnku i tego
bądź pewien, że kara okrutna nie minie sprawców twojej niedoli.
- Z tych, panie, już żaden nie żywie - odparł Zbyszko. A Powała spojrzał na niego z
wielką przyjacielską życzliwością:
- Bogdajże cię! To widać swego nie darujesz. Jednemu Lichtensteinowi jeszcześ nie
odpłacił, bo wiem, żeś nie mógł. Myśmy mu także w Krakowie ślubowali, ale z tym trzeba
chyba wojny -którą daj Bóg -czekać, gdyż on bez pozwoleństwa mistrzowego stanąć nie może,
a mistrzowi jego rozum potrzebny, dla którego ciągle go na różne dwory posyła, więc mu i
niełatwo pozwoli.
- Pierwej muszę stryjca wykupić.
- Tak... i wreszcie pytałem się o Lichtensteina. Nie ma go tu i nie będzie w Raciążku,
gdyż wysłan jest do króla angielskiego po łuczników. A o stryja niech cię głowa nie boli.
Gdy król albo tutejsza księżna słowo rzekną, to z okupem nie pozwoli mistrz kręcić.
- Tym bardziej że mam jeńca znacznego, rycerza de Lorche, któren jest pan możny i między
nimi sławny. Rad by on się pewnie wam, panie, pokłonić i znajomość z wami uczynić, bo
nikt więcej nad niego nie wielbi sławnych rycerzy.
To rzekłszy, skinął na pana de Lorche, któren stał w pobliżu, a ów rozpytawszy się już
poprzednio, z kim Zbyszko rozmawia, zbliżył się skwapliwie, bo istotnie zapłonął chęcią
poznania tak sławnego jak Powała rycerza.
Więc gdy ich Zbyszko zaznajomił, skłonił się wytworny Gel-dryjczyk jak najukładniej i
rzekł:
- Jeden tylko byłby większy zaszczyt, panie, od uściśnięcia waszej dłoni, a to potykać
się z wami w szrankach albo w bitwie.
Na to uśmiechnął się potężny rycerz z Taczewa, gdyż przy drobnym i szczupłym panu de
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional