lektory on-line

Mały Książę - Antoine de Daint-Exupéry - Strona 5

chce się mieć baranka, to dowód, że się istnieje - wówczas
wzruszą ramionami i potraktują was jak dzieci. Lecz jeżeli im
powiecie, że przybył z planety B-612, uwierzą i nie będą zadawać
niemądrych pytań. Oni są właśnie tacy. My jednak, którzy dobrze
rozumiemy życie, kpimy sobie z cyfr. Chciałbym zacząć tę historię,
jak zaczyna się baśń. Wolałbym powiedzieć: Był pewnego razu
Mały Książę, który mieszkał na planecie troszeczkę większej od
niego i który bardzo chciał mieć przyjaciela... Dla tych, którzy
znają życie, wyglądałoby to o wiele prawdziwiej. Byłoby mi
przykro, gdyby moją książkę traktowano niepoważnie. Z wielkim
bólem opowiadam te wspomnienia. Sześć lat minęło już od
chwili, kiedy mój przyjaciel odszedł ze swoim barankiem. Próbuję
opisać go po to, aby nie zapomnieć. To bardzo przykre zapomnieć
przyjaciela. A przecież nie każdy dorosły ma przyjaciela. I
mógłbym stać się podobny do dorosłych, którzy interesują się
tylko cyframi. Dlatego też kupiłem sobie pudełko z farbami i
ołówki. Bardzo trudno zabrać się do rysowania w moim wieku,
tym bardziej, że jedyne próby w tym kierunku, to były rysunki
węża boa zamkniętego i otwartego, rysunki, które robiłem mając
sześć lat. Postaram się jednak, aby portrety były jak
najwierniejsze. Sam nie jestem pewien, czy mi się to uda. Jeden
rysunek jest dobry, drugi gorszy. Myli mi się trochę wzrost
Małego Księcia. Tutaj jest za duży, tam znów za mały. Waham się,
malując kolory jego stroju. Błądzę w ciemnościach wspomnień i
w rezultacie mylę się w rzeczach bardzo zasadniczych. Ale trzeba
mi to wybaczyć. Mój przyjaciel nigdy mi nic nie objaśniał. Uważał
pewnie, że jestem podobny do niego. Ja jednak nie potrafię,
niestety, widzieć baranka przez ściany skrzynki. Możliwe więc, że
jestem trochę podobny do dorosłych. Już się prawdopodobnie
zestarzałem.
Rozdział 5: Codziennie dowiadywałem się czegoś nowego o
planecie, o wyjeździe, o podróży. Wiadomości te gromadziły się z
wolna i przypadkowo. I tak trzeciego dnia poznałem dramat
baobabów. W tym przypadku stało się to dzięki barankowi. Mały
Książę spytał mnie nagle, jakby w coś zwątpił: - Czy to prawda, że
baranki zjadają krzaki? - Tak, to prawda. - O, to bardzo się z tego
cieszę. - Nie rozumiałem, jakie znaczenie może mieć wiadomość,
że baranki zjadają krzaki. Ale Mały Książę dodał: - Wobec tego
one jedzą także baobaby? Wytłumaczyłem mu, że baobaby nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional