lektory on-line

Krzyżacy - Strona 389

- W imię Ojca i Syna, i Ducha! Zygfryd? Krzyżak?
- Krzyżak! Na uździenicy się powiesił!
- Sam?
- Sam, widać, bo siodło leży wedle niego. Gdyby to zbóje uczynili, byliby go po prostu
zabili - i siodło byliby zabrali, bo zacne.
- Jakoże przejedziem?
- Nie jedźmy tam, nie jedźmy! - poczęła wołać bojaźliwa Anula Sieciechówna. - Jeszcze się
co do nas przyczepi!
Jagienka przelękła się nieco także, gdyż wierzyła, że koło trupa samobójcy zbierają się
całymi gromadami duchy paskudne, ale Hlawa, który był zuchwały i niczego się nie bojący,
rzekł:
- O wa! Byłem blisko niego, a nawet trąciłem go oszczepem -i jakoś nie czuję diabła na
karku.
- Nie bluźnij! - zawołała Jagienka.
- Nie bluźnię - odpowiedział Czech - jeno ufam w moc Bożą. Wszelako, jeśli się boicie, to
można borem objechać.
Sieciechówna poczęła prosić, by objechać, ale Jagienka, namyśliwszy się przez chwilę,
rzekła:
- Ej! nie godzi się umarłego nie pogrześć! Krześcijański to uczynek, od Pana Jezusa
nakazany, a to przecie człowiek.
- Ba, ale Krzyżak, wisielec i kat! Kruki i wilcy się nim zajmą.
- Nie powiedaj byle czego! Za winy Bóg go będzie sądził, my zaś uczyńmy swoje. Nie
przyczepi się też do nas nijakie zło, jeśli pobożne przykazanie spełnimy.
- Ha! to niech się i stanie wedle waszej woli - odrzekł Czech. I wydał odpowiedni rozkaz
parobkom, którego posłuchali z ociąganiem się i ze wstrętem. Bojąc się jednakże Hlawy,
pobrali, w niedostatku łopat, widły i topory dla wybrania dołu w ziemi i poszli. Czech
udał się też z nimi dla przykładu i przeżegnawszy się, przeciął własnoręcznie rzemień, na
którym trup wisiał.
Zygfryda twarz zbłękitniała już na powietrzu i wyglądał dość okropnie, albowiem oczy miał
nie zamknięte i przerażone, usta zaś otwarte jakby dla złapania ostatniego tchu. Prędko
więc wykopali tuż obok dół i zepchnęli do niego ciało rękojeściami wideł, twarzą do
ziemi, po czym przysypawszy je, poczęli szukać kamieni, był bowiem obyczaj odwieczny, że
pokrywano nimi samobójców, inaczej bowiem wstawali nocami i przeszkadzali podróżnym.
Kamieni było dosyć i na drodze, i między mchami leśnymi, wkrótce więc urosła nad
Krzyżakiem kopiasta mogiła, a potem Hlawa wyciął siekierą na pniu sosny krzyż, co uczynił
nie dla Zygfryda, lecz aby złe duchy nie zbierały się w tym miejscu, i wrócił do orszaku.
- Dusza w piekle, a ciało już w ziemi - rzekł do Jagienki. - Możem teraz jechać.
I ruszyli. Jednakże Jagienka, przejeżdżając, udarła gałązkę sośniny i cisnęła ją na
kamienie, a za przykładem pani uczynili tak samo wszyscy inni, bo i to nakazywał także
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional