lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 383

- Przeto i Szwedzi nie mogą być zwyciężeni - odrzekł starosta.
- Aż przyjdzie ten, który duszy nie oszczędzi dIa miłości prawdy! -zakrzyknął Kmicic. -
Nadzieję proroctwo zostawuje! Więc nie sąd, jeno zbawienie nas czeka !
- Sodoma miała być oszczędzona, gdyby w niej dziesięciu sprawiedliwych się znalazło -
odrzekł starosta - ale się ich i tylu nie znalazło. Tak samo nie znajdzie się ów, który
duszy nie oszczędzi dla miłości prawdy, i godzina sądu wybije.
- Panie starosto, panie starosto, nie może być! - odrzekł Kmicic.
Nim pan starosta odpowiedział, drzwi się otwarły i do izby wszedł niemłody już człowiek,
w pancerzu i z muszkietem w ręku.
- Pan Szczebrzycki? -pytał starosta.
- Tak jest -odpowiedział nowo przybyły - słyszałem, iż hultajstwo jaśnie wielmożnego pana
obległo, i na ratunek z czeladzią pospieszam.
- Bez woli bożej włos człowiekowi z głowy nie spadnie - odrzekł starzec.
- Już mnie ten kawaler z opresji uwolnił... A waść skąd jedziesz?
- Z Sochaczewa.
- Słyszałeś co nowego?
- Co nowina, to gorsza, jaśnie wielmożny starosto. Nowe nieszczęście...
- Co się stało?
- Województwa: krakowskie, sandomierskie, ruskie, lubelskie, bełskie, wołyńskie i
kijowskie, poddały się Karolowi Gustawowi. Akt już podpisany i przez posłów, i przez
Karola.
Starosta począł kiwać głową, wreszcie zwrócił się do Kmicica:
- Patrz! - rzekł - i ty jeszcze myślisz, że znajdzie się ów, który duszy swej nie
oszczędzi dla miłości prawdy?
Kmicic szarpać począł włosy w czuprynie.
- Desperacja! desperacja - powtarzał w uniesieniu.
A pan Szczebrzycki mówił dalej:
- Prawią też, że te resztki wojska, które przy panu hetmanie Potockim się znajdują, już
wypowiadają posłuszeństwo i do Szweda chcą iść. Hetman podobno zdrowia i życia między
nimi niepewien, musi uczynić, co zechcą.
- Rokosz sieją, a utrapieni i boleść odmierzą - rzekł starosta. - Kto chce pokutować za
grzechy, temu czas!
Lecz Kmicic nie mógł już słuchać dłużej ani proroctw, ani nowin; chciał jak najprędzej
siąść na koń i na wietrze głowę ochłodzić. Zerwał się więc i począł żegnać starostę.
- A dokąd to tak spieszno? - zapytał go starzec.
- Do Częstochowy, bom też grzesznik!
- Tedy nie zatrzymuję, chociaż rad bym ugościć, ale to sprawa pilniejsza, bo dzień sądu
niedaleko.
Kmicic wyszedł, a za nim wyszła panna chcąc w zastępstwie ojca honory odjeżdżającemu
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional