lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 371

sejmach, a w łaknieniu nowości i przemiany doszła do tego, że niemal bez oporu uznała
panem najeźdźcę, byle mieć jakowąś odmianę - wstyd było teraz nawet i narzekać. Wszak
Karol Gustaw uwolnił ich od tyrana, wszak dobrowolnie opuścili prawego monarchę, wszak
mieli ową odmianę, której pożądano tak silnie.
Dlatego to nawet najpoufalsi nie mówili szczerze pomiędzy sobą, co o owej odmianie myślą,
chętnie nakłaniając ucha tym, którzy twierdzili, że i zajazdy, i rekwizycje, i rabunki, i
konfiskaty tylko czasowe a konieczne onera, które wnet przeminą jak się Carolus Gustavus
na polskim tronie upewni.
- Ciężko, panie bracie, ciężko - mówił czasem szlachcic do szlachcica - ale tak i
powinniśmy być radzi z nowego pana. Potentat to i wojownik wielki; ukróci on Kozaków,
Turczyna pohamuje i Septentrionów od granic odżenie, a my ze Szwecją we współce
zakwitniem.
- Choćbyśmy też i nieradzi byli - odpowiadał drugi - co robić przeciw takiej potędze? Z
motyką się na słońce nie porwiemy...
Czasem też powoływano się na świeżą przysięgę. Kmicic burzył się słuchając podobnych
głosów i rozumowań, a raz, gdy pewien szlachcic mówił przy nim w zajeździe, że musi być
wierny temu, komu poprzysiągł, pan Andrzej wykrzyknął i rzekł mu:
- Musisz mieć waćpan dwie gęby, jedną od prawdziwych, drugą od fałszywych przysiąg, boś i
Janowi Kazimierzowi przysięgał!
Było przy tym wiele i innej szlachty, bo się to zdarzyło już niedaleko od Przasnysza.
Usłyszawszy więc słowa Kmicica poruszyli się wszyscy; na jednych twarzach znać było
podziw dla śmiałości pana Andrzeja, inni zapłonili się, wreszcie najpoważniejszy rzekł:
- Nikt tu przysięgi dawnemu królowi nie łamał. Sam on nas uwolnił od niej, gdy z kraju
zbiegł, do obrony jego się nie poczuwając.
- Bodaj was zabito! -zakrzyknął Kmicic. - A król Łokietek ile to razy musiał z kraju
uchodzić, a przecie wrócił, bo go naród nie odstąpił, gdyż bojaźń boża jeszcze w sercach
była! Nie Jan Kazimierz zbiegł, jeno przedawczykowie od niego odbiegli i teraz go kąsają,
by własne winy przed Bogiem i ludźmi koloryzować!
- Za śmiele mówisz, młodziku. Skądżeś jest, który nas, tutejszych ludzi, chcesz bojaźni
bożej uczyć? Patrz, aby cię Szwedzi nie usłyszeli!
- Kiedyście ciekawi, to wam powiem, żem jest z Prus Książęcych i do elektora należę...
Ale z sarmackiej krwi pochodząc, do życzliwości się ku ojczyźnie poczuwam i wstyd mi za
zatwardziałość tego narodu.
Tutaj szlachta, zapomniawszy gniewu, otoczyła go kołem i poczęła wypytywać ciekawie i
skwapliwie:
- Toś waćpan z Prus Książęcych?... A nuże, powiadaj, co wiesz! Coże tam elektor? Nie
myśli nas ratować z opresji?
- Z jakiej opresji?... Radziście z nowego pana, to nie gadajcie o opresji.. Jakeście
sobie posłali, tak śpijcie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional