lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 362

miała.
- Choćbym też chciał być najdworniejszym, zwierciadło twoje powie ci więcej ode mnie.
- Powie nie więcej, ale szczerzej - odrzekła ściągając wedle ówczesnej mody usta.
- Gdyby w tej komnacie było chociaż jedno, wraz bym cię do niego zaprowadził... Tymczasem
przejrzyj się w oczach moich, a poznasz, czyli ich podziw nieszczery!
Tu Bogusław przechylił głowę i przed Oleńką zabłysły oczy jego, wielkie i czarne jak
aksamit, a słodkie, przenikliwe i jednocześnie palące. Pod wpływem ich żaru twarz
dziewczyny powlokła się purpurowym rumieńcem, spuściła powieki i odsunęła się nieco, bo
uczuła, że Bogusław ramieniem przycisnął z lekka do swego boku jej rękę.
Tak przyszli do stołu. On zasiadł przy niej i znać było, że naprawdę jej uroda
nadzwyczajne na nim uczyniła wrażenie. Spodziewał się zapewne znaleźć szlachciankę hożą
jak łania, śmiejącą się i wrzaskliwą jak sojka, i czerwoną jak kwiat maku, tymczasem
znalazł dumną pannę, w której czarnych brwiach widać było nieugiętą wolę, w oczach rozum
i powagę, w całej twarzy jasny spokój dziecinny, a tak przy tym szlachetną w postawie,
tak wdzięczną i cudną, że na każdym dworze królewskim mogłaby się stać celem hołdów i
zabiegów najpierwszych w kraju kawalerów.
Piękność jej niewysłowiona budziła podziw i żądze, ale był w niej zarazem jakiś majestat,
który nakładał im wędzidło, tak że mimo woli pomyślał Bogusław: ?Za wcześniem przycisnął
jej rękę... z taką trzeba polityką, nie obcesem!"
Ale tym niemniej postanowił sobie posiąść jej serce i doznawał dzikiej radości na myśl,
że przyjdzie chwila, w której ów majestat dziewiczy i owa piękność przeczysta zda się na
jego łaskę i niełaskę. Groźna twarz Kmicica stawała w poprzek tym marzeniom, ale dla
zuchwałego młodziana była to tylko jedna więcej podnieta. Pod wpływem tych uczuć
rozpromienił się cały, krew poczęła w nim grać jak we wschodnim rumaku, wszystkie jego
władze ożywiły się niezwykle i światło tak biło od całej jego postaci jak od jego
diamentów.
Rozmowa przy stole stała się ogólną, a raczej zmieniła się w ogólny chór pochwał i
pochlebstw dla Bogusława, których świetny kawaler słuchał z uśmiechem, ale bez zbytniego
zadowolenia, jako rzeczy zwykłej i codziennej. Mówiono naprzód o jego czynach wojennych i
pojedynkach. Nazwiska pokonanych książąt, margrabiów, baronów sypały się jak z rękawa. On
sam jeszcze od czasu do czasu dorzucał niedbale jedno więcej. Słuchacze zdumiewali się,
książę Janusz gładził swe długie wąsy z zadowoleniem, a na koniec Ganchof rzekł:
- Choćby fortuna i urodzenie nie stawały na przeszkodzie, nie chciałbym ja waszej
książęcej mości w drogę wejść i to mi tylko dziwno, że się jeszcze śmiałkowie tacy
znajdują.
- Co chcesz, panie Ganchof! - rzekł książę. - Są ludzie z żelazną twarzą i żbiczym
wzrokiem, których sam widok przestrasza, ale mnie Bóg tego odmówił... Mego oblicza nie
ulęknie się nawet panna.
- Jako ćma nie boi się pochodni - odrzekła wdzięcząc się i krygując pani Korfowa - póki w
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional