lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 37

Pójdź, panie Chochlo, o łódkę się starać.
/ Chochlik, przekrzywiając się jak krnąbrne dziecko, odchodzi ze Skierką. /
GOPLANA
/ sama /
Więc on ją widział… on ją widział nocą;
Przekleństwo! wczoraj widział ją w osinie.
Niechaj te gwiazdy nigdy się nie złocą,
Co im świeciły! Niech ten miesiąc ginie!
Niechaj anielskiej drogi mleczne stopnie
W proch się rozsypią!… On był tam? — okropnie.
Żeby ta dziewa jedno mi spojrzenie
Przedała dzisiaj za brylanty światów…
Jak go ukarać?… ach ja się zamienię
W błękitny powój i węzłami kwiatów
Na śmierć uścisnę… O nie… z tego wianka
Kochanek żywy wyjdzie, a kochanka
Rozpłomieniona miłością omdleje.
Jak go ukarać?… Niechaj wrośnie wszystek
W płaczącą wierzbę, korą się odzieje,
Niech się na drzewie skłoni każdy listek,
Jakoby smutny przewinieniem spadał
I płakał… Luby, gdy cię tak zobaczę,
Że będziesz płaczem na płacz odpowiadał,
To będę płakać, ach! że wierzba płacze.
/ Skierka wraca. /
SKIERKA
Zamknięty w muszli po strumykach skacze
I na jezioro wyjeżdża w powozie
Nieboszczki żaby.
GOPLANA
Wytnij rózgę w łozie.
/ Skierka podaje Goplanie pręcik. /
Obudź się teraz! obudź się, kochany!
Powiedz, dlaczego?…
GRABIEC
/ senny /
Śpię… bo jestem pjany.
GOPLANA
Powiedz, dlaczego? jak miłosny słowik
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional