lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 354

króla szwedzkiego, wówczas wszelki krok nieprzyjacielski ze strony Chowańskiego musiałby
być uważany jako wyzwanie Karola Gustawa. Radziwiłł w duszy chciał tego, dlatego
niecierpliwie oczekwał przybycia choćby jednej chorągwi szwedzkiej i zżymając się na
Pontusa mawiał nieraz do swych dworzan:
- Parę lat temu za fawor by sobie poczytywał, gdyby pismo ode mnie otrzymał, i potomkom
by je w testamencie przekazał, a dziś zwierzchnika maniery przybiera!
Na co pewien szlachcic, gębacz i weredyk znany na całą okolicę, tak raz sobie pozwolił
odpowiedzieć:
- Wedle przysłowia, mości książę, jak kto sobie pościele, tak się wyśpi.
Radziwiłł wybuchnął gniewem i do wieży go wtrącić rozkazał, ale na drugi dzień wypuścił i
guzem złocistym obdarzył, bo o szlachcicu mówiono, że ma gotowiznę, a książę pieniędzy od
niego chciał na skrypt pożyczyć. Szlachcic guz przyjął, ale pieniędzy nie dał.
Posiłki szwedzkie nadeszły wreszcie w liczbie ośmiuset koni, ciężkich rajtarów; trzysta
piechoty i sto Iżejszej jazdy wyekspediował Pontus wprost do tykocińskiego zamku, chcąc
na wszelki przypadek mieć w nim własną załogę.
Wojska Chowańskiego rozstąpiły się przed owymi ludźmi nie czyniąc im żadnego wstrętu,
którzy też dostali się szczęśliwie do Tykocina, bo to działo się wówczas, gdy jeszcze
konfederackie chorągwie stały rozproszone po całym Podlasiu i zajmowały się tylko
rabunkiem dóbr radziwiłłowskich.
Spodziewano się, że książę doczekawszy się pożądanych posiłków ruszy zaraz, ale on
jeszcze zwłóczył. Powodem tego były wieści z Podlasia o nieładzie panującym w tym
województwie, o braku jedności między konfederatami i nieporozumieniach, jakie wynikły
między Kotowskim, Lipnickim i Jakubem Kmicicem.
- Trzeba im dać czas - mówił książę - by się za łby wzięli. Wygryzą się oni sami i ta
siła sczeźnie bez wojny, a my tymczasem na Chowańskiego uderzymy.
Lecz nagle zaczęły przychodzić przeciwne wiadomości; pułkownicy nie tylko się nie pobili
ze sobą, ale zebrali się w jedną kupę pod Białymstokiem. Książę w głowę zachodził, co
mogło być powodem takiej odmiany. Nareszcie nazwisko Zagłoby jako regimentarza doszło do
uszu książęcych. Dano też znać o założeniu warownego obozu, o prowiantowaniu wojska, o
działach wygrzebanych w Białymstoku przez Zagłobę, o wzrastaniu potęgi konfederackiej i o
ochotnikach napływających z zewnątrz. Książę Janusz wpadł w taki gniew, że Ganchof,
nieustraszony żołnierz, nie śmiał przez dobę zbliżyć się do niego.
Na koniec wyszedł rozkaz do chorągwi, by się gotowały do drogi. W jeden dzień cała
dywizja stanęła gotowa; jeden regiment piechoty niemieckiej, dwa szkockiej, jeden
litewskiej; pan Korf prowadził artylerię; Ganchof objął dowództwo jazdy. Prócz dragonii
Charłampowej i rajtarów szwedzkich był lekki znak Niewiarowskiego i poważna chorągiew
własna książęca, w której namiestnikiem był Ślizień. Była to siła znaczna i złożona z
samych weteranów. Z nie większą potęgą książę za czasów pierwszych wojen z Chmielnickim
odniósł swe zwycięstwa, które imię jego nieśmiertelną przyozdobiły sławą; z nie większą
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional