lektory on-line

Krzyżacy - Strona 353

zresztą domyślił. Więc w pierwszej chwili zagotowała się w nim krew jak ukrop.
- Głupcze! - krzyknął, chwytając mimo woli za rękojeść mi-zerykordii.
A de Lorche podniósł głowę.
- Zabij mnie - rzekł - wiem, iż wy nie szczędzicie jeńców.
- A wy ich szczędzicie? - zawołał, nie mogąc znieść spokojnie takich stów, Mazur. - A to
nie powiesiliście na brzegu wyspy wszystkich, których ujęliście w poprzedniej bitwie?
Dlatego i Skirwoiłło wiesza waszych.
- Tak uczyniono - odrzekł de Lorche - ale to byli poganie. Jednakże widać było jakby
pewien wstyd w jego odpowiedzi i nietrudno było odgadnąć, że w duszy takiego uczynku nie
pochwalał.
Tymczasem Zbyszko ochłonął i ze spokojną powagą rzekł:
- De Lorche! Z jednych rąk dostaliśmy pasy i ostrogi; znasz mnie też i wiesz, że cześć
rycerska nad życie i szczęście mi milsza -przeto słuchaj, co ci pod przysięgą na świętego
Jerzego powiem: wielu z tych ludzi nie od wczoraj przyjęło chrzest, a ci, którzy nie są
jeszcze chrześcijanami, jak do zbawienia wyciągają ręce do Krzyża, ale zali wiesz, kto im
przeszkody czyni, do zbawienia nie dopuszcza i chrztu broni?
Mazur przetłumaczył w lot Zbyszkowe słowa, więc de Lorche spojrzał pytającym wzrokiem w
twarz młodzianka.
A ów zaś rzekł:
- Niemce!
- Nie może być! - zakrzyknął geldryjski rycerz.
- Na włócznię i na ostrogi świętego Jerzego, Niemce! Bo gdyby tu Krzyż zapanował,
utraciliby pozór do najazdów, do panowania nad tą ziemią i do gnębienia tego
nieszczęsnego ludu. Tyś ich przecie poznał, de Lorche, i wiesz najlepiej, zali
sprawiedliwe są ich uczynki.
- Alem mniemał, że grzechy gładzą, z pogany walcząc i do chrztu ich nakłaniając.
- Chrzczą ci oni ich mieczem i krwią, nie wodą zbawienia. Czytaj jeno tę kartę, a wraz
poznasz, czy nie ty to właśnie krzywdzicielom, drapieżnikom i starościcom piekielnym
przeciw wierze i miłości chrześcijańskiej służysz.
To rzekłszy, podał mu list Źmujdzinów do królów i książąt, który bardzo był wszędy
upowszechnion, a de Lorche wziął go i zaczął przebiegać oczyma przy blasku ognia.
I przebiegł prędko, albowiem nie była mu obcą trudna sztuka czytania, za czym zdumiał się
niepomiernie i rzekł:
- Zali to wszystko prawda?
- Tak mnie i tobie dopomóż Bóg, któren najlepiej widzi, że nie własnej ja tu tylko
sprawie, ale i sprawiedliwości służę.
De Lorche zamilkł na chwilę, po czym rzekł:
- Jeńcem twoim jestem.
- Daj rękę - odpowiedział Zbyszko. - Bratem moim jesteś, nie jeńcem.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional