lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 352

nie wiedząc, co dalej mówić; lecz prędko oprzytomniał i wyciągnąwszy spiesznie buławę zza
pasa rzekł uroczyście, przypominając sobie, co było pod Zbarażem.
- Mnie wojsko wodzem swym uczyniło, lecz ja w godniejsze ręce ów znak oddaję, aby
młodszym dać przykład, jak pro publico bono największych zaszczytów zrzec się należy.
Źołnierze zaczęli pokrzykiwać, lecz pan Sapieha uśmiechnął się tylko i rzekł:
- Panie bracie! aby was tylko Radziwiłł nie posądził, że ze strachu przed nim buławę
oddajecie... Byłby rad!- Już on mnie zna - odparł Zagłoba - i o bojaźń nie posądzi, bom
go pierwszy w Kiejdanach splantował i innych przykładem pociągnąłem.
- Kiedy tak, to prowadźcie do obozu - rzekł Sapieha. - Powiadał mi przez drogę
Wołodyjowski, żeście przedni gospodarz i że jest u was się czym pożywić, a myśmy
strudzeni i głodni.
To rzekłszy ruszył koniem, a za nim ruszyli inni i wjechali wszyscy do obozu wśród
niezmiernej radości. Pan Zagłoba przypomniał sobie, co o panu Sapieże mówią, że się w
ucztach i kielichach kocha, więc postanowił godnie uczcić dzień jego przybycia. Jakoż
wystąpił z ucztą tak wspaniałą, jakiej dotąd w obozie nie było. Jedli wszyscy i pili.
Przy kielichach opowiadał pan Wołodyjowski, co pod Wołkowyskiem zaszło, jak nagle
otoczyły go znacz- nie większe siły, które zdrajca Zołtareńko na pomoc wysłał, jak już
ciężko było, gdy nagle przyjście pana Sapiehy zmieniło rozpaczliwą obronę w
najświetniejsze zwycięstwo.
- Daliśmy im takie pro memoria - mówił - że odtąd ucha z obozu nie wytkną.
Po czym rozmowa zeszła na Radziwiłła. Pan wojewoda witebski miał bardzo świeże wiadomości
i wiedział przez zaufanych ludzi o wszystkim, co się w Kiejdanach stało. Opowiadał więc,
że wysłał hetman litewski niejakiego Kmicica z listem do króla szwedzkiego i z prośbą,
aby z dwóch stron razem uderzyć na Podlasie.
- Dziw mi to nad dziwy! - zawołał pan Zagłoba - bo gdyby nie ten Kmicic, to do tej pory
nie zebralibyśmy się w kupę i mógł nas zjeść Radziwiłł, gdyby był nadszedł, jednego po
drugim jako siedleckie obwarzanki.
- Powiadał mi to wszystko pan Wołodyjowski - odrzekł Sapieha - z czego wnoszę, że ma on
chyba do was osobisty afekt. Szkoda, że dla ojczyzny go nie ma. Ale tacy ludzie, którzy
nic nad siebie nie widzą, nikomu dobrze nie służą i każdego tak zdradzić gotowi, jako w
tym przypadku Kmicic Radziwiłła.
- Jeno między nami nie masz zdrajców i wszyscyśmy do gardła przy jaśnie wielmożnym
wojewodzie stać gotowi! - rzekł Źeromski.
- Wierzę, że tu sami zacni żołnierze - odparł wojewoda - i anim się spodziewał, bym tu
taki ład i dostatek zastał, za co jegomości panu Zagłobie muszę być wdzięczny.
Pan Zagłoba aż pokraśniał z zadowolenia, bo jakoś mu się dotąd wydawało, że jakkolwiek
wojewoda witebski traktuje go łaskawie, przecie nie z takim uznaniem i powagą, jakiej by
sobie pan eks-regimentarz życzył. Począł więc opowiadać, jak rządził, co uczynił, jakie
zapasy zebrał, jak działa sprowadziłi piechotę uformował, wreszcie jak obszerną musiał
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional