lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 345

jako w Tykocinie i w innych miejscach, przeto dla zyskania na początek błogosławieństwa
bożego dla naszej imprezy wyda się uniwersał, aby kto w błędach żyje, we trzech dniach z
nich się nawrócił, a tym, którzy tego nie uczynią, majętności mają być na wojsko
skonfiskowane.
Rycerze spoglądali na siebie ze zdumieniem. Wiedzieli, że nie zbywa panu Zagłobie na
obrotnym rozumie i fortelach, ale nie przypuszczali, aby pan Zagłoba był takim statystą i
tak doskonale umiał sprawy publiczne sądzić.
- I wy się pytacie -rzekł z tryumfem Zagłoba - skąd wezmę pieniędzy na wojsko?... A
konfiskaty? a wszystkie dobra radziwiłłowskie, które tym samym przejdą na własność wojska?
- Czy aby będzie prawo po naszej stronie? - wtrącił Wołodyjowski.- Dziś takie czasy, że
kto ma szablę, ten ma prawo! A jakie prawo mają Szwedzi i ci wszyscy nieprzyjaciele,
którzy w granicach Rzeczypospolitej grasują?
- Prawda jest! -odpowiedział z przekonaniem pan Michał.
- Nie dość na tym! - zawołał zapalając się pan Zagłoba. - Drugi uniwersał wyda się do
szlachty województwa podlaskiego i do tych ziem w województwach sąsiednich, które jeszcze
nie są w nieprzyjacielskim ręku, aby jako na pospolite ruszenie stawały. Szlachta ma
czeladź uzbroić, aby nam piechoty nie brakło. Wiem to, że niejeden by rad iść, jeno się
za jakim pismem i za jakimś rządem ogląda. Będą tedy mieli i rząd, i uniwersały...
- Waćpan naprawdę tyle masz rozumu, ile kanclerz wielki koronny! -zakrzyknął pan
Wołodyjowski.
- Miodu, panie Michale!... Trzecie pismo wyśle się do Chowańskiego, by sobie szedł do
paralusa, a nie, to go ze wszystkich miast i zamków wykurzymy. Stojąć oni teraz wprawdzie
na Litwie spokojnie i zamków nie dobywają, ale Kozacy Zołtareńkowi rabują, kupami po
tysiącu i dwa jeżdżąc. Niechże ich powstrzyma, bo inaczej będziem ich znosić.
- Pewnie, że moglibyśmy to robić - rzekł Jan Skrzetuski - wojsko nie zależałoby pola.
- Myślę ja nad tym i właśnie ku Wołkowyskowi dziś nowe podjazdy wysyłam, ale et haec
facienda, et haec non omittenda... Czwarte pismo chcę posłać do naszego elekta, pana
dobrego, aby go w smutku pocieszyć, że przecie jeszcze są tacy, którzy go nie opuścili,
że są serca i szable na jego skinienie gotowe. Niechże na obczyźnie ma choć tę pociechę
nasz ojciec, nasz pan kochany, nasza krew jagiellońska, która tułać się musi...
oto...oto...
Tu pan Zagłoba zakrztusił się, bo już miał mocno w głowie, i wreszcie ryknął z żałości
nad losem królewskim, a pan Michał zaraz mu zawtórował trochę cieniej, Rzędzian chlipał
także albo udawał, że chlipie. Skrzetuscy wsparli głowy na rękach i siedzieli w milczeniu.
Przez chwilę cisza trwała, nagle pan Zagłoba wpadł w złość.
- Co mi tam elektor! - krzyknął. Kiedy zawarł pakt z miastami pruskimi, niechże występuje
w pole przeciw Szwedom, niech nie praktykuje na obie strony, niech uczyni to, co wierny
lennik czynić powinien, i w obronie pana swego i dobrodzieja stawa.
- Kto tam zgadnie, czy on się jeszcze za Szwedami nie opowie? - rzekł Stanisław
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional