lektory on-line

Syzyfowe prace - Stefan Żeromski - Strona 34

mogła już opuścić gimnazjum, gdyż jasną było rzeczą, że przyjętych będzie trzydziestu kilku, którzy
siedzieli w klasie. Ci ostatni, z wyjątkiem kilku prawosławnych i synów ludzi zamożnych albo wysoko
postawionych, byli dziwnym zbiegiem okoliczności uczniami pana Majewskiego. Tak chlubnym
złożeniem egzaminu wystawili oni najlepsze świadectwo jego zdolnościom pedagogicznym i
wykazali, co znaczy przed wstąpieniem do gimnazjum chociażby tylko parę lekcji konwersacji z
dobrym akcentem.
Niepodobna opisać radości pani Borowiczowej. Spoglądając przez szybę, kiedy Marcinka wołano na
środek, wytrzymała ona prawdziwy paroksyzm wszelakich cierpień. Dokoła siebie widziała rozpacz
osób, których najsłodsze nieraz nadzieje już się rozwiały; czuła tę rozpacz ich wszystkich, ale tak ją
czując deptała nogami cudze nieszczęście i wdzierała się jakby po trupach, pędzona przez swoją
miłość i swoją nadzieję.
Kiedy pan Majewski uśmiechał się do jej syna i kiedy po odpowiedzi wskazywał mu miejsce w ławie
— uwielbiała tego profesora wszystkimi władzami serca matki, których niczym wymierzyć nie
można; ale wkrótce potem, gdy tenże pedagog wyszedł z klasy i ze zgniłym uśmiechem spoglądał
na zastęp rodziców i dzieci odrzuconych z jego woli, uczuła, że i w niej, pomimo wszystko, szarpie
się serce wzburzone i że się z niego wyrywa głucha i śmiertelna nienawiść. Pan Majewski szedł
wśród tłumu rozdzielając ukłony na prawo i lewo osobom, które się do niego zwracały z błaganiem,
płaczem i zapytaniami.
Wkrótce po nim wyszedł z klasy inspektor. Ten na nikogo uwagi nie zwracał, a gdy go zaczepił jakiś
chudy jegomość pytaniem, jak też zdał jego młodszy synek, odpowiedział po rosyjsku głośno i
zwracając się do wszystkich:
— Nie może być dobrych rezultatów, bo złe jest przygotowanie. Dzieci nie mówią po rosyjsku, więc
jakże się mają uczyć w tej szkole, gdzie wykład nauk odbywa się w tym języku. Należy zrzucić pychę
z serca i zabrać się do reformy. Wtedy dopiero dziecko może być przyjęte…
— Do jakiejże reformy, panie inspektorze, zabrać się należy? — spytał ów jegomość. — Niechże
wiem przynajmniej, czego ci moi chłopcy nie umieją i czego się mają jeszcze uczyć, ażeby mogli zdać
do klasy wstępnej. Trzymałem do nich nauczyciela przez półtora roku…
Głuchy szmer poparcia rozszedł się w tłumie.
— Należy jeszcze — zaczął wrzeszczeć inspektor — należy jeszcze mówić z nimi w domu po
rosyjsku. Oto, jaka reforma przeprowadzona być musi! Pan wymagasz, żebyśmy przyjmowali
pańskich synów do szkoły rosyjskiej, a sam nie umiesz czy nie chcesz mówić po rosyjsku, i do mnie,
zwierzchnika tej szkoły, w murach jej ośmielasz się mówić jakimś obcym językiem! Pomyśl pan, czy
to nie jest skandal?
— To nie jest bynajmniej skandal, jeżeli ja, nie posiadając żadnego obcego języka, przemawiam do
pana inspektora tym, jaki umiem…
— Język rosyjski tu, w tym kraju, nie jest językiem obcym, jak się panu wyrażać podoba… Za
pozwoleniem… pańskie nazwisko?
Chudy pan cofnął się i ukrył za plecami kobiet, które zwartym kołem otoczyły inspektora, poczęły
przedkładać mu swe prośby, słuchać jego maksym i pogróżek.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional