lektory on-line

Krzyżacy - Strona 324

przyjechał, to i przyjedzie, a wówczas dopiero stary Zygfryd pomstę za Rotgiera na nim
wywrze, jakiej oko ludzkie nie widziało".
- Prawda jest! prawda! - zawołała z niepokojem Jagienka. -Skoro dlatego tak się śpieszył,
to i dobrze. Po chwili zaś, zwracając się do Hlawy:
- W tym jeno pobłądził, że was tu odesłał. Po co nas tu w Spychowie strzec? Ustrzeże i
stary Tolima, a tam Zbyszkowi byście się przydali, boście i mocni, i roztropni.
- A kto was, panienko, w razie czego do Zgorzelic odwiezie?
- W razie czego przyjedziecie tu przed nimi. Mają przez kogo innego nowinę przysłać, to
prześlą przez was - i odwieziecie nas do Zgorzelic.
Czech pocałował ją w rękę i zapytał wzruszonym głosem:
- Zaś przez ten czas tu ostaniecie?
- Bóg nad sierotą! Tu ostaniem.
- I nie będzie się wam cniło? Cóż tu będziecie czynić?
- Pana Jezusa prosić, by wrócił Zbyszkowi szczęście, a wszystkich was w zdrowiu uchował.
I to rzekłszy, rozpłakała się serdecznie. A giermek pochylił się znów do jej kolan:
- Tacyście właśnie - rzekł - jako anieli w niebiesiech.
Rozdział XIV
Ale ona obtarła łzy i zabrawszy giermka, poszła z nim do Juranda, aby mu nowiny oznajmić.
Zastała go w wielkiej świetlicy z oswojoną wilczycą u nóg, siedzącego z księdzem Kalebem,
z Sieciechówną i ze starym Tolimą. Miejscowy klecha, który był zarazem rybałtem, śpiewał
im przy lutni pieśń o jakimś dawnym boju Jurandowym ze "sprośnymi Krzyżaki", a oni,
podparłszy rękoma głowy, słuchali w zadumie i smutku. W świetlicy widno było od księżyca.
Po dniu prawie już znojnym nastał wieczór cichy, ogromnie ciepły. Okna były otwarte i w
blasku miesięcznym widać było krążące po izbie chrabąszcze, które roiły się w rosnących
na dziedzińcu lipach. Na kominie tliło się jednakże kilka głowni, przy których pacholik
przygrzewał miód, pomieszany z winem krzepiącym i pachnącymi ziołami.
Rybałt, a raczej klecha i sługus księdza Kaleba, zaczynał właśnie nową pieśń "O
szczęśliwym potkaniu":
Jadzie Jurand, jadzie, koń pod nim cisowy...
gdy weszła Jagienka i rzekła:
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
- Na wieki wieków - odpowiedział ksiądz Kaleb. Jurand siedział na poręczastej ławie z
łokciami opartymi na poręczach, usłyszawszy jednak jej głos, zwrócił się zaraz ku niej i
jął witać swą białą jak mleko głową.
- Przyjechał Zbyszkowy giermek ze Szczytna - ozwała się dziewczyna - i nowiny przywiózł
od księdza. Maćko już tu nie wróci, bo do kniazia Witolda pociągnął.
- Jak to nie wróci? - zapytał ojciec Kaleb.
Więc ona poczęła opowiadać wszystko, co od Czecha wiedziała, o Zygfrydzie Jak mścił się
za śmierć Rotgiera, o Danuśce, jak ją stary komtur chciał Rotgierowi zanieść, aby jej
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional