lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 314

o co innego, a mianowicie o to, jaką by korzyść mógł dla siebie z takich terminów
wyciągnąć. Oto, jeżeli przysłuży się Kmićicowi, przysłuży się zarazem hetmanowi i
królowi, co nie będzie bez znacznej nagrody. Łaska takich panów przyda się także, gdyby
przyszło ze starych grzechów zdawać rachunek. Przy tym pewnie będzie wojna, kraj
rozgorzeje, a wtedy łup sam wlezie w ręce. To wszystko uśmiechnęło się staremu, który i
bez tego przywykł był słuchać Kmicica, a nie przestał się go bać jak ognia, żywiąc
zarazem ku niemu pewien rodzaj afektu, jaki pan Andrzej umiał wzbudzać we wszystkich
podkomendnych.
- Wasza miłość - rzekł - musi całą Rzeczpospolitę przejechać, by się do króla jegomości
dostać. Nic to jeszcze komendy szwedzkie, bo miasta można omijać i lasami jechać... Ale
gorsze to, że i po lasach, jako zwyczajnie w niespokojnym czasie, pełno kup swawolnych,
które podróżnych napastują, a wasza miłość ludzi ma mało...
- Pojedziesz ze mną, panie Kiemlicz, razem z synami i z ludźmi, których masz, to będzie
nas więcej.
- Wasza miłość rozkaże, to i pojadę, ale jam człek ubogi. Jedna nędza u nas, więcej nic.
Jakże mnie to onej chudoby i dachu nad głową ustąpić?
- Co uczynisz, to się opłaci, a i dla was lepiej głowy stąd unieść, póki jeszcze na
karkach siedzą.
- Wszyscy Święci Pańscy!... Co wasza miłość mówi?... co?... Jak to?... Co mnie niewinnemu
tu grozi? Komu my w drogę wchodzim?...
Na to pan Andrzej:
- Znają was tu, hultaje! Mieliście kolokację z Kopystyńskim i usiekliście go, potem
zbiegliście przed sądami i służyliście u mnie; potem uprowadziliście mi tabunek
zdobyczny...
- Jako żywo! Panno Można! - zakrzyknął stary.
- Czekaj i milcz! Potem wróciliście do starego legowiska i poczęliście grasować w okolicy
jako zbóje, konie i łup wszędy biorąc. Nie wypieraj się, bo ja nie twój sędzia, a sam
najlepiej wiesz, jeżeli prawdę mówię... Bierzecie konie Zołtareńkowym, to dobrze,
bierzecie Szwedom, to dobrze. Jak was złapią, to i ze skóry złupią, ale to ich rzecz.
- Godzi się to, godzi, bo nieprzyjaciołom tylko bierzem - rzekł stary.
- Nieprawda jest, bo i swoich napadacie, co mi już twoi synowie wyznali, a to już prosty
rozbój i szlacheckiemu imieniowi zakała. Wstyd wam, hultaje!... Chłopami wam być, nie
szlachtą!
Poczerwieniał na to stary wyga i rzekł:
- Wasza miłość krzywdzi nas, bo my, pamiętając na stan nasz, chłopskim procederem się nie
bawim. My koni nocą z niczyich stajen nie wyprowadzamy. Co innego z łąk stadko porwać
albo zdobyć. To wolno i nie masz w tym ujmy w wojennych czasach dla szlachcica. Ale koń w
stajni, święta rzecz, i chyba Cygan, Źyd albo chłop go ukradnie, nie szlachcic! My tego,
wasza miłość, nie czynim. Ale co wojna, to wojna!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional