lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 309

- Choćby ze dwie karty i piór.
Stary zniknął we drzwiach komory, która widocznie była składem wszelkie-go rodzaju
rzeczy, ale szukał długo. Kmicic tymczasem chodził po izbie rozmawiał sam ze sobą.
- Czy listy są, czy ich nie ma (mówił), hetman nie wie, że zginęły, i będzie się bał,
żebym ich nie opublikował. Mam go w ręku... chytrość na chytrość! Zagrożę mu, że
wojewodzie witebskiemu poślę. Tak jest! W Bogu nadzieja, że się tego zlęknie.
Dalsze rozmyślania przerwał mu stary Kiemlicz, który wyszedłszy z komory, rzekł :
- Kart jest trzy, ale nie ma piór i inkaustu.
- Nie ma piór? A ptactwa tu jakowego nie ma w lesie? Choćby z rusznicy ustrzelić.
- Jest jastrząb przybity nad szopą.
- Dawaj skrzydło, ruszaj!
Kiemlicz pomknął co prędzej, bo w głosie Kmicica była niecierpliwość i jakoby gorączka.
Po chwili wrócił ze skrzydłem jastrzębim. Kmicic chwycił je, wyrwał lotkę i począł ją
temperować własnym puginałem.
- Ujdzie! - rzekł patrząc pod światło - ale łatwiej łby ludziom zacinać niż pióra ! A
teraz trzeba inkaustu.
To rzekłszy odwinął rękaw, zakłuł się silnie w rękę i umoczył pióro we krwi.
- Ruszaj sobie, mości Kiemlicz - rzekł - i ostaw mnie.
Stary wyszedł z izby, a pan Andrzej zaraz rozpoczął pisać. ?Wypowiadam służbę W.X. Mości,
bo zdrajcom i zaprzańcom nie chcę dłużej służyć. A żem przysiągł na krucyfiksie, że W. X.
Mości nie opuszczę, to mnie Bóg z tego rozgrzeszy -choćby zasię i potępił, wolę gorzeć za
błąd mój niżeli za jawną i rozmyślną zdradę ojczyzny i Pana mego. W. X. Mość wywiodłeś
mnie w pole, żem był jako ślepy miecz w twoim ręku, do rozlewania krwi bratniej skory.
Tedy na boski sąd W. X. Mość wzywam, aby nas rozsądzono, po czyjej stronie była zdrada, a
po czyjej czysta intencja. Jeżeli się zaś spotkamy, wonczas, choć wy jesteście potężni i
nie tylko prywatnego człeka, ale i całą Rzeczpospolitą na śmierć ukąsić możecie, a u mnie
jeno szabla w garści, przecie się o swoje upomnę i ścigać W. X. Mość będę, do czego mój
żal i moje zgryzoty siły mi dodadzą. A to już Wasza X. Mość wiesz, jeżelim nie z takich,
co i bez chorągwi nadwornych, bez zamków i armaty zaszkodzić mogą. Póki mi tchu, póty
pomsty nad wami, że ani dnia, ani godziny pewni być nie możecie. Tak to pewno ma być,
jako to jest moja własna krew, którą piszę. Listy W. X. Mości mam, które W. X. Mość nie
tylko u króla polskiego, ale i u Szwedów pogrążyć mogą, bo w nich zdrada Rzeczypospolitej
jawna, jako i to, że Szwedów też gotowiście odstąpić, byle im się noga posunęła.
Choćbyście dwakroć byli potężniejsi- zguba wasza w moim ręku, bo podpisom i pieczęciom
każden uwierzyć musi. Tedy W. X. Mości zapowiadam tak: jeśliby tam włos miał spaść z tych
głów, które miłuję, a które w Kiejdanach ostały, owe listy i dokumenta do pana Sapiehy
odsyłam, a kopie drukować każę i po kraju rozrzucę. Masz W.X. Mość wóz i przewóz: albo po
wojnie, gdy spokój w Rzplitej nastanie, oddasz mi Billewiczów, a ja W. X. Mości listy,
albo jeślibym złą nowinę usłyszał, zaraz pan Sapieha pokaże je Pontusowi. Chce się W. X.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional