lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 308

- Toteż jeno dlatego dolega.
- Ale to i dwóch dni nie ma. Matko Najświętsza! Musiał ktoś okrutnie blisko do waszej
miłości strzelić.
- A po czym miarkujesz?
- Bo się i wszystek proch nie zdążył spalić i ziarnka, jako czarnuszka, pod skórą siedzą.
To waszej miłości już zostanie. Teraz jeno chleba z pajęczyną przyłożyć. Okrutnie blisko
ktoś strzelił, dobrze, że waszej miłości nie zabił!
- Nie było mi jeszcze pisane. Zagniećże chleba z pajęczyną, panie Kiemlicz, i przyłóż co
prędzej, bo mam z tobą pogadać, a szczęki bolą.
Stary spojrzał podejrzliwie na pułkownika, bo w sercu powstała mu obawa, aby ta rozmowa
nie tyczyła się znów koni, w rzekomo przez Kozaków pobranych, jednakże zaraz zakrzątnął
się; zagniótł naprzód zwilżonego chleba, a gdy o pajęczynę nie było w chacie trudno, wnet
opatrzył Kmicica.
- Dobrze mi teraz -rzekł pan Andrzej - siadaj, mości Kiemlicz.
- Według rozkazu pana pułkownika - odparł stary siadając na brzeżku ławki i wyciągając
niespokojnie swą siwą, szczeciniastą głowę ku Kmicicowi.
Lecz Kmicic, zamiast pytać lub rozmawiać, wziął głowę w ręce i zamyślił się głęboko. Po
czym wstał i począł chodzić po izbie; chwilami zatrzymywał się przed Kiemliczem i patrzył
na niego roztargnionym wzrokiem, widocznie coś rozważał, łamał się z myślami. Tymczasem
upłynęło z pół godziny; stary kręcił się coraz niespokojniej.
Nagle Kmicic zatrzymał się przed nim.
- Mości Kiemlicz - rzekł - gdzie tu najbliżej stoją te chorągwie, które się przeciw
księciu wojewodzie wileńskiemu zbuntowały?
Stary począł mrugać podejrzliwie oczyma.
- Czy wasza miłość chce do nich jechać?
- Jać nie proszę, byś pytał, jeno byś odpowiadał.
- Mówią, że w Szczuczynie jedna chorągiew stanie na kwaterach, ta, która ostatnio tędy ze
Źmudzi przechodziła.
- Kto mówił?
- Sami ludzie spod chorągwi.
- Kto ją prowadził?
- Pan Wołodyjowski.
- To dobrze. Wołaj mi Soroki!
Stary wyszedł i po chwili wrócił, z wachmistrzem.
- A listy znalazły się? - pytał Kmicic.
- Nie ma, panie pułkowniku - odpowiedział Soroka.
Kmicic strzepnął palcami.
- Ej, bieda! bieda! Możesz odejść, Soroka. Za te listy, żeście pogubili, warciście
wisieć. Możesz odejść. Mości Kiemlicz, masz tu na czym pisać?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional