lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 4

tamtej ścianie wedle Orszy łacnie zdarzyć się może, tedy go ma pod błogosławieństwem za
męża mieć, choćby też i od Lubicza odpadł, nic na to nie zważać.
Wszelako, jeśliby za szczególną łaską Boga wnuczka moja chciała na chwałę Jego panieństwo
swe ofiarować i zakonny habit przywdziać, tedy woln ojej to uczynić, albowiem chwała boża
przed ludzką iść powinna..."
W taki to sposób rozporządził fortuną i wnuczką pan Herakliusz Billewicz, czemu nikt się
bardzo nie dziwił. Panna Aleksandra z dawna wiedziała, co ją czeka, i szlachta z dawna o
przyjaźni między Billewiczem a Kmicicami słyszała - zresztą umysły w czasach klęski czym
innym były zajęte, tak że wkrótce i mówić o testamencie przestano.
Mówiono tylko o Kmicicach nieustannie we dworze w Wodoktach, a raczej o panu Andrzeju, bo
stary miecznik nie żył już także. Młodszy pod Szkłowem z własną chorągiewką i orszańskimi
wolentarzami stawał. Później zniknął z oczu, ale nie przypuszczano, żeby zginął, gdyż
śmierć tak znacznego kawalera pewnie by nie uszła niepostrzeżenie. Familianci to bowiem
byli w Orszańskiem Kmicice i panowie znacznych fortun, ale tamte strony płomień wojny
zniszczył. Powiaty i ziemie całe zmieniały się w głuche pola, kruszyły się fortuny,
ginęli ludzie. Po złamaniu Radziwiłła nikt już silniejszego oporu nie dawał. Gosiewski,
hetman polny, sił nie miał; koronni hetmanowie wraz z wojskami na Ukrainie ostatkiem
wojsk walczyli i wspomóc go nie mogli, również jak i Rzeczpospolita, przez wojny kozackie
wyczerpana. Fala zalewała kraj coraz dalej, gdzieniegdzie tylko o warowne mury się
odbijając, ale i mury padały jedne za drugimi, jak upadł Smoleńsk. Województwo
smoleńskie, w którym leżały fortuny Kmiciców, uważano za stracone. W powszechnym
zamieszaniu, w powszechnej trwodze rozproszyli się ludzie jak liście wichrem rozegnane i
nikt nie wiedział, co się z młodym chorążym orszańskim stało.
Ale że do starostwa żmudzkiego wojna jeszcze nie doszła; ochłonęła z wolna szlachta
laudańska po klęsce szkłowskiej. ?Okolice" poczęły się zjeżdżać i naradzać tak o rzeczy
publicznej, jak o sprawach prywatnych. Butrymowie, najskorsi do boju, przebąkiwali, że
trzeba będzie na congressus pospolitego ruszenia do Rosień jechać, a potem do
Gosiewskiego, by pomścić szkłowską przegraną; Domaszewicze Myśliwi poczęli się zapuszczać
lasami, Puszczą Rogowską, aż pod zastępy nieprzyjacielskie, wieści z powrotem przywożąc;
Gościewicze Dymni w dymach mięso na przyszłą wyprawę wędzili. W sprawach prywatnych
postanowiono bywałych i doświadczonych ludzi na odszukanie pana Andrzeja Kmicica posłać.
Składali owe rady starsi laudańscy pod przewodem Pakosza Gasztowta i Kasjana Butryma,
dwóch patriarchów okolicznych - wszystka zaś szlachta, której ufność, jaką w niej położył
zmarły pan Billewicz, wielce pochlebiła, poprzysięgła sobie wiernie stać przy literze
testamentu i pannę Aleksandrę prawie rodzicielską opieką otoczyć. Toteż gdy czasu wojny,
nawet w stronach, do których wojna nie doszła, zrywały się niesnaski i zawichrzenia, na
brzegach Laudy wszystko pozostało spokojnie. Źadnych dyferencji nie podniesiono, nie było
żadnego worywania się w granice majętności młodej dziedziczki; nie poprzesypywano kopców,
nie wycięto cechowanych sosen na rubieżach lasów, niezajechano pastwisk. Owszem,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional