lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 291

- Źyje!... Nic mu nie będzie! - zawołał radośnie Soroka.
I łza stoczyła się po zbójeckiej twarzy wachmistrza.
Tymczasem na zakręcie drogi ukazał się Biłous, jeden z trzech żołnierzy, którzy pognali
za księciem.
- A co? - spytał Soroka.
Źołnierz kiwnął ręką.
- Nic!
- A tamci prędko wrócą?
- Tamci nie wrócą
Wachmistrz złożył drżącymi rękoma głowę Kmicica na progu kuźni i zerwał się na równe nogi.
- Jakże to?
- Panie wachmistrzu, to charakternik! Pierwszy dogonił go Zawratyński, bo miał
najlepszego konia, i dlatego że mu się pozwolił dogonić. W naszych oczach wydarł mu
szablę z ręki i sztychem przebił. Ledwie mieliśmy czas zakrzyknąć. Witkowski był bliżej i
skoczył na ratunek. A ten ściął go w moich oczach... jakby go piorun zatrzasnął!... Ani
zipnął... A jam nie czekał kolei.. Panie wachmistrzu ! on tu gotów jeszcze wrócić!
- Nic tu po nas! -krzyknął Soroka. - Do koni!
I w tejże samej chwili poczęli wiązać nosze między końmi dla Kmicica.
Dwóch ludzi z rozkazu Soroki stanęło z muszkietami na drodze, z obawy powrotu
straszliwego męża.
Lecz książę Bogusław, w przekonaniu, że Kmicic nie żyje, wracał spokojnie do Pilwiszek.
O zmroku już spotkał go cały oddział rajtarów wysłany przez Patersona, który zaniepokoił
się długą nieobecnością księcia.
Oficer ujrzawszy księcia skoczył ku niemu.
- Wasza książęca mość... Nie wiedzieliśmy...
- Nic to! - przerwał książę Bogusław. - Przejeżdżałem konia w kompanii tego kawalera, od
którego go kupiłem.
A po chwili dodał:
- I zapłaciłem dobrze.
tom II
Rozdział I
Wierny Soroka wiózł swego pułkownika przez lasy głębokie, sam nie wiedząc, dokąd jechać,
co począć, gdzie się obrócić.
Kmicic nie tylko był ranny, ale i ogłuszony wystrzałem. Soroka od czasu do czasu maczał
szmatę w kuble wiszącym przy koniu i obmywał mu twarz; chwilami zatrzymywał się dla
poczerpnięcia świeżej wody przy strumieniach i jeziorkach leśnych, ale ani woda, ani
postoje, ani ruch konia nie zdołały zrazu wrócić panu Andrzejowi przytomności - i leżał
jak martwy, aż żołnierze jadący razem, a mniej doświadczeni w rzeczach ran od Soroki,
poczęli się troskać, czy żyje.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional